Majowy odczyt indeksu ISM pokazał wynik 49,6 pkt., czyli o jeden punkt więcej niż w kwietniu, lecz nadal poniżej granicy pięćdziesięciu punktów rozdzielających wzrost od regresu. W ten sposób lekka poprawa koniunktury w amerykańskim przemyśle podniosła oczekiwania co do popytu na ropę.
W rezultacie kurs „czarnego złota” dotarł do poziomu 130$ za baryłkę, lecz jeszcze wieczorem powrócił do wartości z porannego otwarcia notowań. Cena ropy pozostaje stabilna również we wtorek: o godzinie 9:20 baryłka ropy marki Brent była wyceniana na 127,41 dolarów, a więc o 18 centów niżej niż w poniedziałek. Ropa gatunku WTI kosztowała 127,46$ i była o 30 centów tańsza niż wczoraj.
Handlujący ropą poświęcają ostatnio sporo uwagi amerykańskiemu rynkowi benzyny, na którą popyt w sezonie wakacyjnych wyjazdów zdecydowanie rośnie. Wczoraj marża rafineryjna osiągnęła poziom 14,65$ na baryłce i była najwyższa od początku roku. Jednak nadal jest to tylko połowa wartości z ubiegłego roku i dlatego produkcja paliwa w amerykańskich rafineriach jest o 1,7% niższa niż 12 miesięcy temu.
Dlatego też maleją zapasy benzyny, które od początku marca zmniejszyły się o 12%. Analitycy oczekują kontynuacji tego trendu również – jutrzejszy rządowy raport o rezerwach paliw ma według prognoz pokazać spadek zapasów o 850 tys. baryłek, do poziomu 206,2 mln. Za to oczekuje się wzrostu zapasów ropy o 200 tys. baryłek i zwyżki rezerw pozostałych destylatów o 1,5 mln baryłek.
K.K.


























































