Jeszcze wczoraj ropą handlowano nawet po prawie 120$ za baryłkę. Jednak malejący kurs EUR/USD doprowadził do spadku cen „czarnego złota”. Mocniejszy dolar oznacza, że posiadacze innych walut muszą więcej zapłacić za tą samą ilość ropy, więc część rezygnuje z zakupu. W efekcie maleje popyt a wraz z nim ceny.
Poza tym na rynek podziałała informacja, że brytyjska firma Forties rozpoczęła przygotowania do uruchomienia zamkniętego w niedzielę ropociągu, który transportuje 40% surowca wydobywanego z brytyjskiej części Morza Północnego.
„Kwestie w Nigerii i na Morzu Północnym są znaczące, lecz te przestoje powinny dość szybko się skończyć, więc uważam, że inwestorzy będą realizować zyski po ostatnich rekordach” – powiedział agencji Reutersa Mark Pervan, główny analityk surowcowy w Australian & New Zealand Bank.
O godzinie 9:20 za baryłkę ropy gatunku Light Crude trzeba było zapłacić 118$, czyli o 75 centów mniej niż w poniedziałek. Taka sama ilość ropy marki Brent kosztowała 116$, i była o 65 centów tańsza niż wczoraj.
Tymczasem rekordowe ceny za paliwa muszą płacić Amerykanie – według ostatnich danych Departamentu Energii średnia cena benzyny na stacjach wyniosła 3,60$ za galon (3,785 litra), zaś za taką samą ilość oleju napędowego trzeba już było zapłacić 4,18$.
K.K.





























































