Opublikowany wczoraj raport Departamentu Energii tym razem trafił w oczekiwania analityków: zapasy ropy wzrosły o 750 tys. baryłek, lecz aż o 3 mln baryłek zmalały rezerwy benzyny (oczekiwano spadku o 1 mln). Ale równocześnie spadła produkcja i poziom wykorzystania mocy produkcyjnych w rafineriach. Relacja zapasów do popytu utrzymuje się w pobliżu poziomów nienotowanych od roku 1995.
W lutym o 2,3% r/r zmalała też produkcja paliw w Chinach. Jednak w ujęciu miesięcznym i tak odnotowano wzrost, ponieważ w styczniu wielkość produkcji spadła aż o 9,4%.
Z drugiej strony inwestorzy liczą, że w trakcie weekendu państwa OPEC podejmą decyzję o zmniejszeniu podaży ropy. Determinację kartelu potwierdza sondaż agencji Bloomberga. Ankietowani przedstawiciele firm paliwowych i analitycy oszacowali, że w lutym państwa OPEC (poza Irakiem) dostarczały o 3,8 mln baryłek dziennie mniej niż we wrześniu. Oznacza to, że członkowie kartelu zrealizowali przeszło 90% swoich zobowiązań dotyczących ograniczenia produkcji.
Tymczasem o godzinie 14:20 za baryłkę ropy Brent płacono 43,32$, a więc o 3,5% więcej niż w środę. Za baryłkę amerykańskiej ropy gatunku Light Crude żądano 43,31$, czyli o 1,3% więcej niż wczoraj.
K.K.





























































