Chiny są największym na świecie konsumentem miedzi, więc wielkość importu tego surowca do Państwa Środka potrafi determinować ceny. Tymczasem w maju Chińczycy kupili o 19% mniej czerwonego metalu niż rok wcześniej.
Zdaniem analityków za taki stan rzeczy odpowiadają wysokie ceny na Londyńskiej Giełdzie Metali, gdzie od początku roku miedź podrożała o 25%, podczas gdy na giełdzie w Szanghaju ceny poszły w górę zaledwie o kilka procent.
„Ceny w Szanghaju nadal są niższe niż w Londynie, co sugeruje, że Chińczycy nie są zbyt aktywną grupą kupujących. Ceny wciąż są wysokie ale nie mają już wzrostowej dynamiki” – powiedział agencji Bloomberga Adam Rowley, analityk z londyńskiej Macquarie Group.
Przed południem w Londynie za tonę miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy płacono 8.360 dolarów, a więc o 0,2% miej niż na wczorajszym zamknięciu notowań na LME. Tymczasem kurs zamknięcia wrześniowych kontraktów w Szanghaju wyniósł 62.090 juanów (9.031$) i był o 1,1% niższy niż wczoraj. Bez uwzględnienia chińskiego podatku VAT cena tony miedzi w Szanghaju wyniosłaby 7.719$.
Jednakże giełdowe zapasy czerwonego metalu pozostają nadal na relatywni niskim poziomie 168,50 tysiąca ton, co odpowiada 3,3 dnia globalnego zapotrzebowania. W ubiegłym roku wskaźnik ten ukształtował się na średnim poziomie 4,9 dnia.
K.K.




























































