W piątek 10-procentowy wzrost zapasów w składach Londyńskiej Giełdy Metali w połączeniu z aprecjacją dolara doprowadził do przeceny miedzi. Mocniejszy dolar czyni surowce droższymi dla posiadaczy innych walut, co zazwyczaj przekłada się na spadek cen.
Z kolei rosnące zapasy pokazały, że koniec strajku w chilijskim koncernie Codelco od razu doprowadził do wzrostu podaży czerwonego metalu. To w połączeniu ze słabym popytem z Chin prowadzi do stopniowego spadku cen miedzi.
„Miedź wciąż ma potencjał do wzrostu, lecz nie nastąpi to, dopóki na rynek nie powrócą kupujący z Chin lub nie wydarzy się coś, co znowu ograniczy podaż” – powiedział agencji Thomson Financial William Adams, analityk z BaseMetals.com.
W poniedziałek przed południem w Londynie tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy kosztowała 8.150 dolarów, czyli o 1,5% mniej niż na piątkowym zamknięciu na LME i mniej więcej tyle samo, co pod koniec handlu w Nowym Jorku.
K.K.




























































