Według ekspertów OECD globalny wzrost konsumpcji miedzi wyniesie w tym roku zaledwie 1,8%, a w przyszłym jego dynamika spadnie do poziomu 1,7% i będzie najniższa od 2002 roku. W ten sposób inwestujący w miedź przypomnieli sobie o załamaniu w amerykańskim budownictwie mieszkaniowym oraz zaczęli wątpić w kontynuację szybkiego wzrostu azjatyckiego popytu.
Wzrosły także zapasy miedzi zalegające w magazynach londyńskiej giełdy – dzisiejszy raport LME mówi o przyroście rzędu 1,25 tys. ton. Jednak stan rezerw czerwonego metalu nadal pozostaje na relatywnie niskim poziomie 123,5 tys. ton.
W rezultacie w czwartek przed południem w Londynie tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy kosztowała 7.800 dolarów i była o 0,9% tańsza niż na zamknięciu wczorajszych notowań na LME.
Tymczasem państwowy instytut badawczy Chilean Copper Commission szacuje, że w 2009 roku globalna nadwyżka miedzi wyniesie około 450 tys. ton. Na ten rok prognozowany jest deficyt na poziomie 46 tys. ton.
K.K.




























































