W piątek po południu bank inwestycyjny Bear Stearns poinformował, że z powodu krążących po rynku plotek o jego bankructwie utracił płynność finansową. Na ratunek pospieszył nowojorski oddział Rezerwy Federalnej, który wraz z bankiem JP Morgan zorganizował awaryjną pożyczkę dla Bear Stearns.
W Ameryce mówi się już o największym od czasu Wielkiego Kryzysu załamaniu w sektorze finansowym. Uczestnicy rynku nie mają do siebie zaufania i boją się pożyczać pieniądze. W takiej sytuacji nawet pogłoska o problemach z płynnością może doprowadzić do upadku nawet najsilniejszą instytucję finansową. Nadzwyczajne działania podejmuje Fed, który w niedzielę na niezapowiedzianym posiedzeniu obniżył stopę dyskontową o 25 pkt. bazowych, do poziomu 3,25%.
Tymczasem na wtorkowym posiedzeniu FOMC zapewne zapadnie decyzja o kolejnej obniżce stopy dyskontowej, która obecnie wynosi 3,00%. Analitycy coraz częściej mówią o cięciu rzędu 1 pkt. proc., które dostarczyłoby wsparcia branży finansowej i pomogłoby gospodarce przezwyciężyć obecny kryzys finansowy.
Niemniej jednak wraz ze spadającymi indeksami giełdowym w dół poszły też notowania dolara, który w piątek względem euro stracił 0,5%. W poniedziałek dolar jeszcze pogłębił swoje spadki i w nocy kurs EUR/USD otarł się o poziom 1,59$. O godzinie 9:40 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5785 dolara, po wzroście o 0,5%.
Dolar zanotował także historyczne minima względem jena i franka szwajcarskiego. Ten drugi po raz pierwszy w historii był nie był warty nawet jednego dolara i był kwotowany na poziomie 0,9833$. Względem jena „zielony” stracił dzisiaj już 1,5%, schodząc do poziomu 97,15$. Ostatni raz japońska waluta była tak mocna w 1995 roku.
K.K.




























































