W środę kurs euro względem dolara zbliżał się do poziomu 1,60$ i o godzinie 14:40 dotarł do wartości 1,5967$, zyskując od początku doby już ponad 1%. Przyczyną była publikacja rządowych danych na temat liczby rozpoczętych inwestycji budowlanych, która w marcu spadła o 11,9% m/m (-36,5% r/r), do poziomu 947 tysięcy. Tymczasem ekonomiści liczyli na wynik rzędu 1.025 tys. Gorzej od prognoz wypadła także ilość wydanych zezwoleń na budowę domów jednorodzinnych.
Fatalne dane z budownictwa świadczą, że najgorszy od dwóch dekad kryzys w tym sektorze nadal będzie ciążył na amerykańskiej gospodarce, co zachęci Rezerwę Federalną do kolejnych obniżek stóp procentowych. W ten sposób jeszcze wrosłaby atrakcyjność europejskich papierów dłużnych względem obligacji amerykańskich. To z kolei wzmacnia euro kosztem dolara.
Tymczasem w Eurolandzie inflacja wzrosła do wartości 3,6% i jest najwyższa od początku sporządzania takich zestawień przez Eurostat. Ekonomiści są zdania, że tak szybki wzrost cen uniemożliwi Europejskiemu Bankowi Centralnemu dokonanie obniżek ceny pieniądza, na co od kilku miesięcy liczą bankierzy i finansiści.
Zgodne z oczekiwaniami wypadły za to dane o cenach detalicznych w Stanach Zjednoczonych, które w marcu wzrosły o 0,3% m/m i 4,0% r/r. Podobnie jak na całym świecie inflacja konsumencka w USA napędzana jest przez rosnące koszty paliw, energii oraz żywności. Niemniej jednak inflacja bazowa wzrosła do 2,4% r/r i znajduje się powyżej nieoficjalnego celu inflacyjnego Fed-u wyznaczonego na poziomie dwóch procent.
K.K.































































