W środę po południu doszło do istotnych przetasować na rynkach finansowych. Wyraźnie wzrósł popyt na dolara i amerykańskie akcje. Wyprzedawane były za to obligacje USA oraz kontrakty na złoto. Fundamentalne tło tych ruchów pozostało niejasne.


W ostatnich dniach globalni inwestorzy raczej stronili od ryzyka. Rosły obawy przed recesją i narastały lęki związane z wojną handlową między USA i Chinami. Dodatkowo na scenę wkroczyła czysta polityka w postaci rozpoczęcia procedury impeachmentu wobec prezydenta Trumpa.
Wszystko się zmieniło w środę po 16:00 czasu polskiego. Po pierwsze, wyraźnie zaczął drożeć dolar – kurs EUR/USD obniżył się z przeszło 1,098 do 1,0944, wyrównując tegoroczne minimum. Po drugie, mocno w dół poszły dolarowe notowania złota, do 21:54 zniżkując o 1,8% i obniżając się do 1 511,95 USD za uncję.
Po trzecie, solidnej przecenie uległy amerykańskie obligacje skarbowe. Rentowności na całej długości krzywej terminowej podniosły się o 8-9 punktów bazowych po tym, jak jeszcze dzień wcześniej byliśm blisko testowania niedawnych minimów. Wzrost rentowności sygnalizuje spadek ceny rynkowej obligacji.

I wreszcie po czwarte, wzrosły ceny akcji na Wall Street. Trzy główne nowojorskie indeksy odrabiały wtorkowe straty, ale sztuka ta w pełni udała się tylko Dow Jonesowi, który zyskał 0,61%, ale nie powrócił do 27 000 punktów. S&P500 po zwyżce o 0,62% pozostał poniżej psychologicznej bariery 3 000 pkt. Nasdaq po wzroście o 1,05% ponownie znalazł się powyżej 8 000 pkt.
Tak naprawę to nie wiadomo, co było wyzwalaczem środowego nawrotu apetytu na ryzykowne aktywa. W mediach głównego nurtu mówiono o reakcji rynku na bardziej wyważone wypowiedzi prezydenta Trumpa. To telenowela, która towarzyszy nam już od 18 miesięcy. Gdy rynek akcji jest na szczycie, wtedy Trump groźnie pohukuje na szczycie. A gdy S&P500 spada o ponad 5%, to Trump wysyła bardziej koncyliacyjne komunikaty.
Z tego wszystkiego wynika niewiele dobrego. Cła między Stanami Zjednoczonymi a Chinami są coraz wyższe. Szanse na porozumienie są niemożliwe do oszacowania. Czas płynie, a rozmowy nie przynoszą rezultatów. A S&P500 znajduje się raptem 2,3% wyżej niż rok temu.
Krzysztof Kolany






























































