Brytyjski bank centralny przedstawi dzisiaj plan wymiany wierzytelności banków komercyjnych związanych z kredytami hipotecznymi na państwowe obligacje. – Chcemy w ten sposób przywrócić płynność rynkowi kredytowemu – zapowiedział Alistair Darling, minister finansów w brytyjskim rządzie. Według medialnych informacji niepotwierdzonych wczoraj przez rząd wartość obligacji sięgnie 50 mld funtów (100 mld dol.).
Będą to papiery o rocznym nominale, jednak z możliwością przedłużenia ich spłaty do trzech lat. To nie pierwsza próba ratowania przez brytyjski banku rynku kredytowego. Wcześniej udostępnił on bankom komercyjnym transze kredytowe po preferencyjnej stopie oprocentowania na kwotę 100 mld dol. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych efektów i koszt pieniądza nadal pozostał wysoki.
Tym razem zdaniem ekspertów może być podobnie. Według nich 100 mld dol. na wymianę wierzytelności banków komercyjnych to kropla w morzu potrzeb. Kwota wszystkich niespłaconych kredytów hipotecznych jest bowiem szacowana na sześć razy więcej. Bank Anglii liczy jednak, że dzięki zamianie wierzytelności na obligacje nastąpi automatyczna poprawa bilansu księgowego banków, co zachęci instytucje finansowe do zwiększenia działalności kredytowej.
Obecnie banki nie chcą pożyczać pieniędzy pod zastaw instrumentów finansowych, które są powiązane z kredytami hipotecznymi. Uważają je bowiem za wierzytelności wysokiego ryzyka. Stąd również widoczny w ciągu ostatnich miesięcy spadek aktywności na brytyjskim rynku nieruchomości. Aby przeciwdziałać tej niekorzystnej tendencji, Bank Anglii już dwukrotnie obniżał stopy procentowe. Jednak oprocentowania kredytów hipotecznych nie spadło.
Nie zmniejszyły się też opłaty dodatkowe, które kredytobiorcy muszą ponosić w związku z zaciąganiem pożyczki. Ale to niejedyne powody stagnacji na tym rynku. Jak podkreślają eksperci, mały wybór ofert w zakresie kredytów hipotecznych powoduje, że klienci przesuwają w czasie decyzję o ich zaciągnięciu. Nie sprzyja to popytowi na nieruchomości, co przekłada się na dalszy spadek ich cen. W marcu ceny domów na Wyspach obniżyły się o 2,5 proc., najmocniej od 1992 r.
Patrycja Otto
Krzysztof Pączkowski
Dziennik Finansowy
|
Kryzys z USA dotarł na Stary Kontynent Działania brytyjskiego banku centralnego mają przede wszystkim uchronić system finansowy przed coraz poważniejszymi następstwami kryzysu zapoczątkowanego na rynku amerykańskich hipotek. Widać jednak, że problem nie dotyczy już tylko i wyłącznie instytucji zza oceanu, ale dotyka również europejskich banków. W tej sytuacji kolejna interwencja potwierdza tylko skalę i rozmiary kłopotów, w jakich znalazł się system bankowy. Z drugiej jednak strony pomoc banków centralnych wydaje się niezbędna – bez niej z całą pewnością doszłoby do załamania na rynkach finansowych, w tym także do krachu na światowych parkietach. Marek Zuber główny ekonomista Dexus Partners |
Więcej na ten temat



























































