REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koszmar opcji walutowych powraca

2009-11-16 06:00
publikacja
2009-11-16 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Nieograniczona wydaje się inwencja zarządzających ryzykiem finansowym w polskich przedsiębiorstwach, które prowadzą sprzedaż zagranicą lub same sprowadzają stamtąd towary. Potrafią oni z każdego, nawet najlepszego zabezpieczenia przed ryzykiem walutowym uczynić śmiercionośne narzędzie.

„Niezawodny” sposób na poprawę wyników

Jak widać, historia przedsiębiorstw uwikłanych w spekulacyjne transakcje opcjami walutowymi niczego nie nauczyła żądnych zysków menedżerów, stawiających poprzeczki zbyt wysoko. Pokusa poprawy wyników finansowych poprzez działalność pozaoperacyjną jest szczególnie duża zwłaszcza teraz, gdy zbliża się koniec trudnego, obarczonego skutkami kryzysu gospodarczego, roku.

Oczywiście winę ponoszą co najmniej dwie strony. Według Jacka Maliszewskiego, głównego ekonomisty Alpha Financial Services, przedstawiciele banków zachęcają do zamykania przez eksporterów transakcji zabezpieczających przed spadkiem kursu Usd/Pln. „Znam osobiście przypadek firmy, która przy kursie 3,80 Usd/Pln kupiła opcje PUT 3,80 oraz sprzedała kontrakty forward z cena realizacji 3,86”.

Zysk na opcjach, strata na marży

Jednak perspektywa dodatkowych zysków okazała się iluzoryczna. Maliszewski tłumaczy: „Transakcje te były zawierane pod konkretne podpisane długoterminowe zamówienie od kontrahenta zagranicznego. Okazuje się, iż za namową bankowców transakcje te zostały zamknięte w chwili, gdy kurs Dolara spadł do 3,20. Pokusą było zrealizowanie ponad 60 groszowego zysku na transakcji. A że nominał transakcji był siedmiocyfrowy, to wyliczony zysk z zamkniętej pozycji bardziej kusił”.

Znalazły się więc przedsiębiorstwa gotowe do zamknięcia swoich pozycji. Przyszłość okazała się dla nich brutalna. „Problem w tym, iż teraz mamy kurs poniżej 2,80, co tak naprawdę oznacza, iż eksporter stracił 40 groszy marży handlowej (prawie 15%), którą przyjął sobie w kalkulacji biznesowej w chwili, gdy prawidłowo zabezpieczał podpisane umowy eksportowe”, uważa Maliszewski. Kalkulacje bowiem uwzględniały zabezpieczenie w postaci opcji.

Najważniejsze jest zabezpieczenie

Ironicznie można więc stwierdzić, że w pewnym stopniu zeszłoroczne straty na opcjach walutowych przyniosły efekt. Firmy unikają budowania ryzykownych strategii opartych wyłącznie na inżynierii finansowej i w samej swojej istocie niebezpiecznych. Tym razem „transakcje zabezpieczające były więc wykonane prawidłowo i zgodnie z zasadami. Nieprawidłowo jednak zostały one zamknięte”, kontynuuj swój wywód Maliszewski.

Zastanówmy się jednak. Jeśli przedsiębiorstwo chce i przede wszystkim może podejmować wyższe ryzyko w celu osiągnięcia dodatkowych zysków, to powinno otrzymać produkt, który spełni jego oczekiwania. Ostatnią rzeczą, jaką może wykorzystać w tym wypadku są instrumenty służące do zabezpieczania ryzyka. „Zamkniecie ubezpieczenia oznacza bowiem, iż na powrót zaczyna się gra o to, by zarobić coś ekstra na zwyżce kursu Usd/Pln w tym przypadku. Nie jest to właściwa droga”, uważa główny ekonomista AFS.

Czy opcją można spekulować?

Co więc może zaproponować bank swoim klientom? „Jeśli eksporter chciał zarobić ekstra na spodziewanym przez niego wzroście kursu Usd/Pln, to lepszym rozwiązaniem było: - pozostawienie pierwotnych zabezpieczeń bez ich ruszania! - zakup opcji CALL, które w razie zrealizowania się zwyżki kursu Usd/Pln dałyby ekstra zarobek. Zaś w razie braku zwyżki kursu Usd/Pln eksporter taki straciłby jedynie tyle ile kosztowała opcja CALL”, wyjaśnia Maliszewski.

Rozwiązanie podane przez Maliszewskiego spełnia bowiem podstawową zasadę zarządzania ryzykiem. Otóż ogranicza ono możliwą do poniesienia stratę do z góry znanej kwoty. Firma jest pewna, że nie poniesie innych kosztów poza ceną samej opcji. Tymczasem zamknięcie zabezpieczeń powoduje, że potencjalne straty mogą być nieograniczone. Oby skala tego procederu nie była na tyle duża, aby Waldemar Pawlak znów musiał proponować unieważnienia kontraktów lub innego karkołomnego rozwiązania.

Tomasz Woźniak
Źródło:
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~gregom
Tytuł oczywiście jest przesadzony.
Czy to, że ktoś zrealizował pokaźny zysk z opcji można nazwać koszmarem?? A że dalej spadło? Z pewnością firma brała pod uwagę taki scenariusz.
Jeśli już to koszmar niezabezpieczonej pozycji, a nie koszmar opcji...

Proszę nie siać paniki!
~koszerny
podziekujcie platformie to oni toleruja i stymuluja te spekulacyjne hity,durne polaczki
~makler5@wp.pl
Tylko tyle umiesz? Poucz się i wtedy możesz przyłączyć się do poważnej merytorycznej dyskusji. Jak widzę, ten tekst był zbyt trudny dla Ciebie, więc poczytaj coś prostszego na innym portalu. Popracuj też nad ortografią, bowiem nawet szydercze na używanie znienawidzonej nacji wymaga napisania jej nazwy z dużej litery. Chyba, że jesteś Tylko tyle umiesz? Poucz się i wtedy możesz przyłączyć się do poważnej merytorycznej dyskusji. Jak widzę, ten tekst był zbyt trudny dla Ciebie, więc poczytaj coś prostszego na innym portalu. Popracuj też nad ortografią, bowiem nawet szydercze na używanie znienawidzonej nacji wymaga napisania jej nazwy z dużej litery. Chyba, że jesteś półanalfabetą i garnkopomywaczem na Jackowie w Chicago.
~olek
Czy mi sie wydaje czy ta firma o ktorej pisze autor zarobiła kupe kasy ....podwójnie zarówno na put jak i na forwardzie..- przeciez kurs spad o 1 plnwiec czemu to jest zly przykład?
~Jacek Maliszewski
Trzeba to dokładnie przeliczyć, czy zarobiła, czy straciła.

Przyjmijmy, że wartość kontaktu eksportowego to 10 mln USD. Przyjmujmy, że firma sprzedała forward z ceną 3,86 o nominale 5 mln USD oraz kupiła PUT 3,80 o nominale mln USD. Przyjmijmy, że PUT kosztował 20 groszy, czyli 1 mln PLN.

Gdyby wszystkie zabezpieczenia
Trzeba to dokładnie przeliczyć, czy zarobiła, czy straciła.

Przyjmijmy, że wartość kontaktu eksportowego to 10 mln USD. Przyjmujmy, że firma sprzedała forward z ceną 3,86 o nominale 5 mln USD oraz kupiła PUT 3,80 o nominale mln USD. Przyjmijmy, że PUT kosztował 20 groszy, czyli 1 mln PLN.

Gdyby wszystkie zabezpieczenia pozostały nieruszone, i dziś firma otrzymała zapłatę od kontreahenta w wysokości 10 mln USD, to po przewalutowaniu na PLN firma miałaby:
a) 5 mln USD x 3,86 = 19,3 mln PLN z wykonania forwardu
b) 5 mln USD x 3,80 = 19 mln PLN z wykonania opcji PUT
c) pomniejszone o koszt zakupu opcji PUT czyli -1 mln PLN

Łącznie firma powinna mieć 37,3 mln PLN. I tyle kalkulowała w swoim biznes planie tego projektu

A teraz sprawdźmy, il firma ma teraz, gdy Usd/Pln wynosi 2,74 i po takim kursie zostanie sprzedanych 10 mln USD.

a) sprzedż 10 mln USD po kursie 2,74 = 27,4 mln PLN
c) zysk z zamknięcia forwardów przy kursie 3,20 - 5 mln USD x 0,66 = 3,3 mln PLN
d) zysk z zamknięcia opcji PUT przy kursie 3,20 - 5 mln USD x 0,46 = 2,3 mln PLN

Łącznie firma ma teraz 33 mln PLN.

Wynika z tego, że na skutek zamknięcia zabezpieczenia firma straciła 4,3 mln PLN w porównaniu do kwot przyjętych w biznesplanie.

Jeśli koszty wytworzenia wyniosły na przykład 34 mln PLN, to cały kontakt eksportowy okazał się nierentowny i zamknął stratą 1 mln PLN

~janmarjan
Jak waluty bardziej spadną to nareszcie dobre banki i rząd dopłacą rolnikom do rozliczeń unijnych ,za euro jest 4,20 zł :)
~obserwator
nikt nic nie zrobil w sprawie ataku na plz i opcji,spekulacja trwa
~GOLDMAN S
MY NIE ZNAMY ODPOCZYNKU !!! NAJWAZNIEJSZE SĄ NASZE PREMIE !!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki