Rzadko się zdarza, aby decyzja o obniżce stóp procentowych wywołała aprecjację waluty tego państwa. Tak się jednak stało we wtorek, a zdaniem niektórych analityków skutkiem tej decyzji może być dłuższa korekta kursu EUR/USD. Fed zamiast obniżyć cenę pieniądza aż o 1 pkt. proc., zredukował stopy „zaledwie” o 75 pkt. bazowych i w swoim komunikacie obok troski o wzrost gospodarczy wyraził także zaniepokojenie wzrostem oczekiwań inflacyjnych. Wśród członków FOMC ujawniła się też opozycja głosująca przeciw tak silnemu luzowaniu polityki monetarnej. To mogło sprawić, że część inwestorów zwątpiło w dalsze cięcia stóp procentowych w USA, co może jak na razie oznaczać przerwę w deprecjacji dolara.
Ponadto podobnie jak na początku roku po rynku zaczęły krążyć spekulacje, że Europejski Bank Centralny zacznie w końcu obniżać wynoszące obecnie 4% stopy procentowe. Niektórzy analitycy są zdania, że recesja w USA odbije się też na gospodarce Eurolandu, co osłabi jej wzrost i zmniejszy presję inflacyjną. Tyle że takie same argumenty padały już w lutym i zostały wyciszone stanowczymi wypowiedziami Jean-Claude Tricheta oraz publikacjami całkiem niezłych danych makroekonomicznych z Eurolandu.
Jednakże część ekspertów uważa, że obecne umocnienie dolara jest tylko „efektem Wielkanocnym” - część inwestorów może po prostu przed świętami realizować zyski z ostatniego umocnienia euro. Ich zdaniem za dalszą deprecjacją dolara przemawia kryzys w amerykańskim systemie finansowym, co nie sprzyja inwestowaniu w USA.
W czwartek o godzinie 10:00 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5556 dolara, czyli o 0,5% niżej niż na zamknięciu wczorajszych kwotowań. Kurs USD/JPY wzrósł o 0,8%, dochodząc do poziomu 99,54 jenów. Amerykańska waluta zyskała także 0,75% względem złotówki i była warta 2,2745 złotego.
K.K.





























































