2010-09-07 12:48 Źródło: Bankier.pl
Korekcyjne spadki czy powrót do trendu?
Na wtorkowej sesji w Ameryce zapowiadają się spadki. Drożeją obligacje skarbowe i tanieją surowce przemysłowe. Niemniej jednak puste kalendarium makroekonomiczne i niepewność polityczna dają dziś pole do ogromnej zmienności.
Początek września przyniósł odreagowanie po sierpniowych spadkach. Amerykańskie indeksy kilkukrotnie obroniły kluczowe wsparcia i pozostały w wakacyjnym trendzie bocznym. W przypadku S&P500 od czerwca możemy mówić o konsolidacji w zakresie 1.040-1.130 punktów. W piątek zbliżyliśmy się do górnego ograniczenia, co powinno sprzyjać realizacji zysków po sześcioprocentowym odbiciu z sierpniowego dna.
Prawdopodobieństwo realizacji spadkowego scenariusza rośnie za sprawą zachowania rynku długu, gdzie od rana mocno spadają rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Dolar wyraźnie zyskuje względem euro, na czym tracą surowce przemysłowe: ropa tanieje o 1,5%, a miedź o 2,5%. Wczesnym popołudniem pod kreską znalazły się także główne europejskie rynki akcji, tracąc od 0,7% (Frankfurt) po 1,2% (Paryż).
Ale giełdowe byki nie są bez szans. Puste kalendarium makroekonomiczne powinno pomóc w zapomnieniu o bieżących problemach gospodarczych Stanów Zjednoczonych. Równocześnie prezydent Barack Obama rozpoczął jesienną kampanię wyborczą i zapowiedział dalsze pompowanie pieniędzy podatników w gospodarkę. 50 miliardów dolarów ma zostać przeznaczone na projekty infrastrukturalne. Dwa razy tyle gotówki w ciągu 10 lat mają pochłonąć ulgi podatkowe na inwestycje w badania i rozwój. Mówi się też o 200 mld USD dodatkowych ulg podatkowych dla przedsiębiorstw.
Choć ekonomiści bardzo sceptycznie wyrażają się co do planów Białego Domu, to rynek może je „kupić”. W końcu władzom zależy na dobrych nastrojach przed listopadowymi wyborami do Kongresu, a zarządzający funduszami po fatalnym sierpniu na gwałt potrzebują dobrych stóp zwrotu za wrzesień. Z kolei bankom z Wall Street zależy na wysokich obrotach na rynkach akcji, bowiem bez tego ich wyniki za trzeci kwartał mogą być bardzo słabe.
Czyli „wszystkim” zależy na wzrostach. Tylko jakoś gospodarka nie chce się do tego dostosować i dostarczyć odpowiedniej jakości danych makro. Tu szansę stwarza jednak puste kalendarium: w tym tygodniu poznamy jednie Beżową Księgę Fed-u, bilans handlowy USA oraz raporty hurtowników.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Początek września przyniósł odreagowanie po sierpniowych spadkach. Amerykańskie indeksy kilkukrotnie obroniły kluczowe wsparcia i pozostały w wakacyjnym trendzie bocznym. W przypadku S&P500 od czerwca możemy mówić o konsolidacji w zakresie 1.040-1.130 punktów. W piątek zbliżyliśmy się do górnego ograniczenia, co powinno sprzyjać realizacji zysków po sześcioprocentowym odbiciu z sierpniowego dna.
Prawdopodobieństwo realizacji spadkowego scenariusza rośnie za sprawą zachowania rynku długu, gdzie od rana mocno spadają rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Dolar wyraźnie zyskuje względem euro, na czym tracą surowce przemysłowe: ropa tanieje o 1,5%, a miedź o 2,5%. Wczesnym popołudniem pod kreską znalazły się także główne europejskie rynki akcji, tracąc od 0,7% (Frankfurt) po 1,2% (Paryż).
Ale giełdowe byki nie są bez szans. Puste kalendarium makroekonomiczne powinno pomóc w zapomnieniu o bieżących problemach gospodarczych Stanów Zjednoczonych. Równocześnie prezydent Barack Obama rozpoczął jesienną kampanię wyborczą i zapowiedział dalsze pompowanie pieniędzy podatników w gospodarkę. 50 miliardów dolarów ma zostać przeznaczone na projekty infrastrukturalne. Dwa razy tyle gotówki w ciągu 10 lat mają pochłonąć ulgi podatkowe na inwestycje w badania i rozwój. Mówi się też o 200 mld USD dodatkowych ulg podatkowych dla przedsiębiorstw.
Choć ekonomiści bardzo sceptycznie wyrażają się co do planów Białego Domu, to rynek może je „kupić”. W końcu władzom zależy na dobrych nastrojach przed listopadowymi wyborami do Kongresu, a zarządzający funduszami po fatalnym sierpniu na gwałt potrzebują dobrych stóp zwrotu za wrzesień. Z kolei bankom z Wall Street zależy na wysokich obrotach na rynkach akcji, bowiem bez tego ich wyniki za trzeci kwartał mogą być bardzo słabe.
Czyli „wszystkim” zależy na wzrostach. Tylko jakoś gospodarka nie chce się do tego dostosować i dostarczyć odpowiedniej jakości danych makro. Tu szansę stwarza jednak puste kalendarium: w tym tygodniu poznamy jednie Beżową Księgę Fed-u, bilans handlowy USA oraz raporty hurtowników.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
- Korekcyjne spadki czy powrót do trendu? Autor: ~jan 2010-09-07 16:40
- wszystkim zalezy na wzrostach czy na zyskach?Zeby byly wzrosty to ktos musi kupowac po wyzszych cenach nie majac pewnosci ze zarobi



Dodaj komentarz