– To, czy rezerwy NBP są wystarczające, by mógł on działać, zależy od skali interwencji. Jeśli będzie to mała, tymczasowa interwencja, środków wystarczy. Jeśli duże i agresywne działanie, może ich zabraknąć – mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego. Inne kraje regionu mają jeszcze mniejsze rezerwy niż Polska – czeskie na koniec lutego wynosiły 28,2 mld euro, a węgierskie na koniec stycznia – 24,6 mld euro.
W najbliższym czasie konieczności interweniowania w obronie złotego na szczęście raczej nie będzie, bo w ostatnich dniach radzi on sobie całkiem nieźle. W piątek za euro płacono 4,72 zł, za dolara 3,74, a frank kosztował 3,24. Zdaniem analityków złoty może zyskać, mimo że prezes NBP Sławomir Skrzypek zapowiada dalsze cięcia stóp procentowych zazwyczaj osłabiające walutę.
– Odkąd pojawiły się zawirowania na rynkach walutowych, siła złotego nie jest powiązana z działaniami RPP. Można spojrzeć na to w ten sposób: radykalne obniżki wzmocniłyby gospodarkę, co pomogłoby złotemu – mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista ING. Co ważniejsze, wreszcie została przerwana toksyczna korelacja między złotym a forintem. W piątek przejściowo osłabił się on wobec euro do rekordowego poziomu 317,45.
– Dobrze, że nie idziemy w parze z forintem. Polska zaczęła się podobać inwestorom, ma dobre fundamenty gospodarcze. Węgry są najwyraźniej daleko za nami – uważa Henryk Sułek, diler w Millennium.
Coraz lepsze nastawienie wobec Polski widać już w komentarzach dotyczących sytuacji Europy Środkowo-Wschodniej. „New York Times”, przywołując opinię Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych, napisał, że Polska nie pogrąży się w recesji, a co najwyżej – w stagnacji. Wcześniej Bank Światowy podkreślał, że w Polsce nie ma kryzysu, a rząd w obecnej sytuacji radzi sobie bardzo dobrze.
Na podobnie ciepłe słowa nie mogą liczyć Węgry. Nie dość, że ich produkcja przemysłowa topnieje najmocniej w całej UE, to jeszcze pojawiły się pogłoski, że 13 marca węgierskie banki planują zamknięcie i zamrożenie depozytów. Węgierski Związek Banków, by zapobiec wybuchowi paniki, zapewnił, że to bezpodstawne informacje.
Katarzyna Pieniądz
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat




























































