REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Komunikacja banku z otoczeniem – perspektywa klienta

2011-09-10 06:00
publikacja
2011-09-10 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Był sobie bank, który zwracał się do mnie zrozumiałym językiem. Dzwonił z informacjami o nowościach, dzięki którym mogłabym, jako długoletni klient zyskać, a nie tylko po to, żeby wcisnąć mi kredyt… i tę bajkę można by jeszcze długo opowiadać.



Ktoś może powiedzieć, że takie banki to rzeczywistość, a ja nie mam szczęścia, albo jako PRowiec zbytnio przywiązuję wagę do kwestii komunikacji i budowania relacji. Być może tak jest. Jednak mam stałą, bezpośrednią styczność z czterema dużymi bankami, a poza tym zrobiłam mini sondę wśród rodziny i znajomych, której wyniki potwierdziły moje odczucia. A do „klasyki gatunku” przechodzą już takie zachowania, jak to, że kiedy dzwoni komuś w towarzystwie telefon, a ten ktoś z irytacją odrzuca połączenie, inni pytają: „bank czy sieć telefonii komórkowej”?

Zrozumiały język


Już w starym, poczciwym wykresie H. Lasswella, jaki wkuwają studenci na podstawach komunikacji społecznej, można wyczytać, że w procesie komunikowania ważnych jest pięć elementów: kto mówi? co mówi (komunikat)? za pośrednictwem czego (kanał)? do kogo? i z jakim skutkiem?

Widomo, że im lepiej dobrany kanał oraz komunikat (pod względem treści i języka) do odbiorcy, tym przekazywana informacja jest bardziej dla niego zrozumiała, czyli komunikacja staje się skuteczniejsza. Może to i logiczne, ale czemu w takim razie, kiedy przedstawiciel banku dzwoni do klienta np. do mnie, na prosto zadane pytanie w stylu: „a co mi się bardziej opłaca?” udziela odpowiedzi zawiłej i z masą fachowej terminologii. Być może to jakaś specyficzna technika sprzedaży – skołowanie klienta, tak, żeby coś kupił.

A jeśli chodzi o kanały komunikacji banku z klientem są to, poza spotkaniami indywidualnymi i telefonami, listy oraz e-maile. Co takiego jest w korespondencji? W listach tradycyjnych najczęściej oferty kredytów, czasem w przypadku niektórych banków historia konta. Natomiast elektronicznie można dowiedzieć się o dynamicznych zmianach w różnych regulaminach, najczęściej to podniesienie opłat za jakieś elementy usługi, owe zmiany znajdują się na którejś z kilkunastu stron tabel z opłatami. Można zabawić się w „znajdź różnice”, a potem ćwiczyć sztukę zapamiętywania na przykładzie – „ile kosztowało kiedyś, a ile teraz”.

Rozumiem oczywiście, że przekazując takie dane banki spełniają wymogi prawne i etyczne. Jednak czy nie prościej dla klienta byłoby zaznaczyć owe zmiany w liście przewodnim, a z tabel i regulaminów uczynić załącznik? To tylko jedna propozycja.

Doradca to ktoś inny niż sprzedawca


Według mnie, wielu pracownikom banków powinno zmienić się nazwę stanowiska z doradcy klienta na sprzedawcę, było uczciwiej. Dlaczego? Bo między doradztwem a sprzedażą jest różnica, mimo, że dobry sprzedawca, też powinien umieć doradzić. W Słowniku języka polskiego PWN (2002) mamy takie oto definicje: doradzić – „udzielić porady, podać, wskazać postępowanie w jakiejś sprawie”, a sprzedać – „odstąpić komuś coś za pieniądze, z zyskiem”.

Od doradcy oczekiwałabym porad, opieki nad powierzonymi środkami oraz poczynaniami w ramach oferty banku, nie mówię tutaj tylko o zmianie danych osobowych czy wspomnianym wyżej propozycjach kredytów.

Gdzie się skarżyć na bank?

Budowanie relacje


Czy banki, które „obserwowałam” chcą budować długotrwałe relacje z klientami? Trudno wyczuć, mnie wydaję się, że nie. Dlatego, że w budowaniu relacji z klientem ważne jest, przede wszystkim, utrzymywanie z nim kontaktu. Wczuwanie się w potrzeby klientów, a wręcz wyprzedzanie ich. Sprawienie by klient czuł się ważny. Jak to zrobić? Na pewno pierwszym krokiem jest uczynienie języka wspólnej komunikacji zrozumiałym, zaplanowanie kontaktów z klientem – tych pozasprzedażowych itd. itd. Wtedy to, co ma do powiedzenia bank być może zacznie interesować klientów, a może kiedyś nawet go polubią.

Dr Maria Buszman-Witańska
praktyk public relations, wykładowca, szkoleniowiec, doradca, przewodnicząca zarządu Polskiego Stowarzyszenia Public Relations Oddział Śląsk,
kierownik studiów podyplomowych: Public relations – nowoczesne komunikowanie w praktyce (Uniwersytet Ekonomicznych w Katowicach),
e-mail: m.buszman-witanska@polskipr.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
IKO do lamusa. Nazwa aplikacji PKO BP zniknie
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~specus magnus
Panie Studencie, głębsze przemyślenia to przygotowanie konkretnej strategii, a to projekt pod konkretną firmę i to kosztuje
~student
hmm.. od speca PR oczekiwałbym jakichś głębszych przemyśleń, same oczywistości
~zagadka
Jeśli to takie oczywistości to czemy banki tego nie robią?
~gjm
no, taki bank to byłaby bajka :) Według mnie póki to do banku trzeba iść, żeby coś załatwić to niestety nic się nie zmieni...
Ostatnio taki jeden zadzwonił, że miło im, że im zaufałem, więc zapraszają mnie na zapoznanie do oddziału. Najbliższy termin: za tydzień między 11:00 a 14:00. Pytam telemarketera czy gdyby do niego zadzwonili
no, taki bank to byłaby bajka :) Według mnie póki to do banku trzeba iść, żeby coś załatwić to niestety nic się nie zmieni...
Ostatnio taki jeden zadzwonił, że miło im, że im zaufałem, więc zapraszają mnie na zapoznanie do oddziału. Najbliższy termin: za tydzień między 11:00 a 14:00. Pytam telemarketera czy gdyby do niego zadzwonili z taką propozycją czy by ją przyjął, a on, że "przecież w tych godzinach pracuje"... ODKRYCIE AMERYKI

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki