Komentarz przed otwarciem
Ci co śledzili wczorajszą sesję w Stanach, a podejrzewam, że robiła to większość, nie spodziewają się niczego innego jak ponownego sporego spadku na otwarciu dzisiejszej sesji na naszym rynku. Skłania do tego nie tylko skala zniżki ale także jej styl. Noty na odległość są wysokie jednak to co sprawia, że nota jest tak wysoka to końcówka sesji. W tej części notowań zwykle dochodziły do głosu byczki podciągając nieco kursy. Wczoraj sytuacja miała się trochę inaczej, gdyż końcowe minuty zostały jeszcze wykorzystane do wyrzutki papierów. W wyniku tego indeksy zamiast zyskać pogłębiły i tak niski poziom notowań. Trudno znaleźć argumenty, które miałyby pocieszyć wczorajszych łapaczy dołków. Nie pomogą im obecne notowania kontraktów w Stanach. Te na indeks Nasdaq100 mają obecnie +6,7 pkt (do wartości podawanej w serwisach należy dodać 10 pkt) a te na S&P krążą wokół zera. Także należy się spodziewać, że indeksy europejskie rozpoczną notowania na minusach przebijając wsparcia, o których pisałem wczoraj. Ten fakt tylko rozgrzeje emocje na naszym rynku. Wnioski są następujące: będziemy dziś mieli do czynienia z głębokim spadkiem. Będzie to już kolejny tak dynamiczny spadek i znajdzie się wielu liczących na to, że wkrótce nastąpi odbicie. Przy niskim poziomie rozpoczęcia notowań (minus 50-60 pkt) nie wykluczam, że może ono dojść do skutku nawet dziś. Mimo wszystko od długich będę stronił, w końcu trochę szkoda tej kasy, która ostatnio spłynęła. KJŹródło:Marek Pryzmont i Kamil Jaros




























































