Komentarz poranny
Cały piątkowy dzień począwszy od
GPW a na USA
skończywszy to coś na kształt paniki. Spadki były ogromne, ale
ja jestem
strasznie wybredny i dalej twierdzę, że to jeszcze nie
"TO". Panika jaka zawita na rynku to będzie dzień
kapitulacji
dużych graczy, drobnych inwestorów...... po prostu
każdego. Dzień
triumfu niedźwiedzi. Taki dzień powinien nadejść. Problemem
są tylko coraz
niższe poziomy, z których spadki po 5-10% na sesję są już
mniej prawdopodobne.
Ale jeśli spojrzymy na to z dłuższej perspektywy to dzień
kapitualcji zastąpiony
jest chyba całorocznym zwątpieniem sprowadzającym Nasdaq 60%
niżej o Wig20 nie
wspomnę. Cierpliwie jednak czekam na mały krach. Atmosfera do tego
idealna. Co
na dzisiaj ? Kontrakty w USA na sporych minusach po azjatyckich spadkach
NQ -30
SP -7 i nie nastraja to optymistycznie na dzisiejszą sesję w
Stanach. Na
piątkowej była masakra, ale trzeba wziąć pod uwagę, że
część tego było już w
cenach. Jednak tylko część. Otwarcie dzisiejszej sesji na
kontraktach będzie
niższe od piątkowego zamknięcia. Szczerze mówiąc wsparć na
wykresie Intraday
nie ma, a na wykresach dziennych czy tygodniowych wszelkie wsparcia to
jedynie
chwila refleksji dla niestrudzonych niedźwiedzi przed dalszym marszem
na
południe. Na tak emocjonalnym rynku technika odgrywa mniejszą
rolę. Sąszę
jednak, że po dzisiejszym słabym otwarciu ( zamykanie długich na
początek ) i
słabej sesji przed dalszymi spadkami, które z Kamilem zakładamy,
zobaczymy ruch
powrotny do poziomu 1430. Odbicie od tego poziomu to dalsza masakra.
Wybicie w
górę dałoby do myślenia. Teraz jednak nie ma nad czym się
zastanawiać Na rynku
szaleje bessa i długie pozycje to rosyjska ruletka.
MP
Źródło:Marek Pryzmont i Kamil Jaros



























































