Komentarz po sesji
Dzisiejsza sesja posiada motto: Macie co chcecie. Dziś można było zaobserwować niemal wszystkie stadia stanu rynku od początkowej niepewności, poprzez strach, aż do paniki i wyprzedaż pkc. To ostatnie dało sygnał, że tendencja może się zakończyć. Kontrakty po całodziennym spadku ( spadek wyniósł 134 pkt !!!!!) zaliczyły dno w cudownym stylu. Przy poziomie minimum ceny skakały +/- 10 pkt. Po osiągnięciu dołka nerwowość wcale nie spadła. Indeksy europejskie zaczynały powoli odrabiać straty co dało podstawę by część graczy pozamykała krótkie pozycje a ci co odważniejsi otworzyli długie. Cały ten popyt był jednak nieco sztuczny wszyscy oglądali się na siebie i gdyby rynek okazał choćby cień słabości zadziałałyby stopy. Tak się też stało. Dzięki temu kontrakty znalazły się ponownie w okolicach 1250 pkt. Otwarcie notowań w Stanach, którego się tak wszyscy obawiali okazało się nie takie złe a na dodatek Nasdaq po krótkim spadku rozpoczął rajd do góry. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Szybkie kupowanie w celu ratowania zyskownych pozycji trwało aż do końca fixingu, podczas którego wartość kontraktów wzrosła nad 1300 pkt do 1309 pkt. Taka sesja długo się nie powtórzy. Będziemy ją pamiętać i wspominać przez wiele tygodni a może i miesięcy. Kto był wytrwały i wytrzymał presję kontynuacji spadków mógł zarobić krocie. Jeśli znalazł się taki, który otworzył krótką pozycję w okolicy otwarcia i zamknął ją w okolicy dołka, to szczerze mu gratuluję mocnych nerwów. Polecam temu komuś by się lekko odprężył bo tygodniówkę już zrobił :) Ja taki mocny nie byłem.Spójrzmy na wykresy. Dziś po raz pierwszy przy konstrukcji wykresu kontynuacyjnego kontraktów na WIG20 bierzemy pod uwagę serię czerwcową. Jak zapewne większość już wie kierujemy się wielkością obrotu a ten dziś na serii czerwcowej przewyższył ten z serii właśnie wygasającej. Przewyższył to nawet za mało powiedziane to była deklasacja. Na samej emkach obróciło się ponad 22 tysiące kontraktów. To rekord, który był oczywiście pośrednio wynikiem panującej na rynku tendencji. Założę się, że wielu naszych czytelników pobiło dziś własne rekordy obrotu na jednej sesji. Mechanizm jest prosty. Sprzedajemy, spada, boimy się o zyski – kupujemy. Kładziemy limakta na niższym poziomie. Ten wchodzi i znowu jesteśmy na krótko i tak w kółko (twój broker powinien cię po rękach całować). Tylko twardziele trzymali pozycje przez cały spadek. Obrót ten został oczywiście wygenerowany także przez osoby zmieniające serie kontraktów. Co by nie mówić, wygląda na to, że mieliśmy do czynienia z sesją przesilenia. Wskazuje na to nie tylko obrót ale potwierdzają tą tezę także inne czynniki. Za najważniejszy uważam bazę. Ta w niektórych momentach dochodziła do wartości przekraczających –60 pkt. Kontrakty terminowe mają to do siebie, że w momentach kluczowych na rynku się po prostu mylą. Baza zwykle rośnie w kierunku przeciwnym do tego, który zaraz ma nastąpić. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia dziś gdy rynek kasowy tak wielkiej wyprzedaży się nie poddał podczas gdy na kontraktach lała się krew. O poziomach wsparcia pisał Marek w poprzednim komentarzu więc nie będę się powtarzał. Mam tylko nadzieję, że choć kilku czytelników posłuchało wczorajszej mej rady i nie zamknęło krótkich pozycji na początku sesji :) Spójrzmy na koniec na wskaźniki, one mówią wszystko. MACD oczywiście spadł i tutaj sprawa jest prosta. Ciekawie zachował się CCI, który wprawdzie spadł jednak ruch ten nie spowodował spadku poniżej wartości z poniedziałku (na WIG20 odnotował on wzrost). Jak widać istnieje możliwość, ze rynek niedługo wygeneruje sygnały kupna. Jak na razie ich nie ma więc z długimi bym się wstrzymał ale szykować się chyba można. KJ































































