2010-01-16 09:30 Źródło: PAP
Jest szansa na utylizację pestycydów w Podlaskiem
16.01. Białystok (PAP) - Jest szansa, by jeszcze w tym roku zutylizowano w Podlaskiem mogilniki, w których znajduje się około 19 ton przeterminowanych, niebezpiecznych środków ochrony roślin. Teren po tych magazynach ma być też zrekultywowany. Na ten cel potrzeba około 700 tys. zł - poinformowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku.
Do końca marca będzie złożony do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wniosek o pieniądze na ten cel. Firma utylizacyjna zostanie wybrana w przetargu - poinformowała rzeczniczka dyrekcji ochrony środowiska w Białymstoku Małgorzata Wnuk. Jeśli wniosek zostanie zaakceptowany, likwidacja magazynów z chemikaliami mogłaby się odbyć w tym roku.
Przeterminowane środki ochrony roślin od wielu lat leżą w składowiskach i zagrażają środowisku. Dotąd nie było na ich utylizację. Dopiero w ostatnich miesiącach Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przeprowadziła inwentaryzację tych podziemnych magazynów. "Zadaniem specjalnych firm było oszacowanie rodzaju oraz ilości niebezpiecznych odpadów, zalegających od wielu lat w mogilnikach w: Łapach, Baciutach, Majdanie, Folwarkach Tylwickich i Rybołach" - dodała Wnuk.
Niebepieczne chemikalia znajdują się w plastikowych opakowaniach, szklanych butelkach, mają postać płynów, proszków. "W Baciutach i Folwarków Tylwickich oprócz wcześniej znanych studni specjaliści wykryli dodatkowe doły ze znacznymi ilościami niebezpiecznych substancji" - poinfomrowała Małgorzata Wnuk.
We wszystkich magazynach badania wykazały przekroczenia dopuszczalnych stężeń pestycydów oraz zanieczyszczenie gruntów. "A dodatkowo w Folwarkach Tylwickich i Łapach badania potwierdziły podwyższony poziom azotanów w wodach podziemnych w pobliżu mogilników, co może świadczyć o negatywnym oddziaływaniu ich na jakość wód podziemnych" - dodaje Wnuk.
Jeśli Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przyzna pieniądze, chemikalia zostaną wydobyte na powierzchnię, będzie też usunięta infrastruktura zbiorników razem z gruntem, który ma styczność z ich betonowym dnem. Chemikalia będą zapakowane do specjalnych beczek z atestami i trafią do spalarni odpadów niebezpiecznych. Miejsce po składowiskach będzie poddane rekultywacji.
Pieniądze na utylizację i rekultywację mają pochodzić ze spacjalnego programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, który - jak podaje Regionalna Dyrekcja ochrony Środowiska w Białymstoku - ma na ten cel 45 mln zł. (PAP)
kow/ drag/ mow/
Do końca marca będzie złożony do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wniosek o pieniądze na ten cel. Firma utylizacyjna zostanie wybrana w przetargu - poinformowała rzeczniczka dyrekcji ochrony środowiska w Białymstoku Małgorzata Wnuk. Jeśli wniosek zostanie zaakceptowany, likwidacja magazynów z chemikaliami mogłaby się odbyć w tym roku.
Przeterminowane środki ochrony roślin od wielu lat leżą w składowiskach i zagrażają środowisku. Dotąd nie było na ich utylizację. Dopiero w ostatnich miesiącach Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przeprowadziła inwentaryzację tych podziemnych magazynów. "Zadaniem specjalnych firm było oszacowanie rodzaju oraz ilości niebezpiecznych odpadów, zalegających od wielu lat w mogilnikach w: Łapach, Baciutach, Majdanie, Folwarkach Tylwickich i Rybołach" - dodała Wnuk.
Niebepieczne chemikalia znajdują się w plastikowych opakowaniach, szklanych butelkach, mają postać płynów, proszków. "W Baciutach i Folwarków Tylwickich oprócz wcześniej znanych studni specjaliści wykryli dodatkowe doły ze znacznymi ilościami niebezpiecznych substancji" - poinfomrowała Małgorzata Wnuk.
We wszystkich magazynach badania wykazały przekroczenia dopuszczalnych stężeń pestycydów oraz zanieczyszczenie gruntów. "A dodatkowo w Folwarkach Tylwickich i Łapach badania potwierdziły podwyższony poziom azotanów w wodach podziemnych w pobliżu mogilników, co może świadczyć o negatywnym oddziaływaniu ich na jakość wód podziemnych" - dodaje Wnuk.
Jeśli Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przyzna pieniądze, chemikalia zostaną wydobyte na powierzchnię, będzie też usunięta infrastruktura zbiorników razem z gruntem, który ma styczność z ich betonowym dnem. Chemikalia będą zapakowane do specjalnych beczek z atestami i trafią do spalarni odpadów niebezpiecznych. Miejsce po składowiskach będzie poddane rekultywacji.
Pieniądze na utylizację i rekultywację mają pochodzić ze spacjalnego programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, który - jak podaje Regionalna Dyrekcja ochrony Środowiska w Białymstoku - ma na ten cel 45 mln zł. (PAP)
kow/ drag/ mow/


Dodaj komentarz