Niepewność wśród inwestorów zwiększa atrakcyjność walut uważanych za bezpieczne. Przy wzroście awersji do ryzyka zyskuje między innymi jen. Dużą wagę przywiązuje się także do przyszłości CIT Group. Kłopoty tej instytucji finansowej wzbudzają podejrzenia o kondycję całej branży finansowej. CIT stoi na krawędzi bankructwa po tym, jak fiaskiem zakończyły się rozmowy z rządem mające na celu pozyskanie dodatkowego finansowania. CIT jest pożyczkodawcą dla wielu małych i średnich przedsiębiorstw amerykańskich.
W tych warunkach naturalne wydaje się umocnienie jena. Na parze z dolarem zyskał on 1%, z 94,44 jena wczoraj po godzinie dwudziestej do 93,52 jenów w czwartek około jedenastej. Wraz z publikacją lepszego od oczekiwań wyniku finansowego JPMorgan Chase, którego EPS wyniósł 28 centów na akcję wobec prognoz mówiących o 4 centach na akcję, jen stracił na parze z dolarem, około godziny 12.30 spadając do poziomu 94,08 jenów. O godzinie 14.30 jeden dolar kosztował 93,88 jenów.
Podobnie jen zachowywał się na parach z euro i funtem szterlingiem. Jednak obserwowane zmiany były wyraźniejsze. Wczoraj wieczorem za jedno euro płacono 133,37 jenów, dzisiaj było to już 131,67 jenów, czyli o 1,3% mniej. O godzinie 14.30 kurs pary EUR/JPY wynosił 132,95 jenów. W środowy wieczór za jednego funta szterlinga można było otrzymać 155,03 jenów. Przed godziną jedenastą było to już 1,3% mniej, 153,03 jenów. Natomiast o godzinie 14.30 kurs tej pary wynosił 154,58 jenów.
„Rynek jest bardzo nerwowy jeśli chodzi o wyniki finansowe spółek amerykańskich za ostatni kwartał. Ten stan będzie się utrzymywać także w przyszłym tygodniu. Do tego wszystkiego dochodzą obawy związane z sytuacja CIT. Zachęciło to inwestorów do realizacji zysków na walutach bardziej ryzykownych i ich sprzedaż w zamian za waluty bezpieczne”, uważa Maurice Pomery, dyrektor zarządzający Strategic Alpha.
TW



























































