Obserwowana na rynku walutowym tendencja to przede wszystkim efekt coraz słabszej pozycji amerykańskiego dolara. Niskie stopy procentowe w USA, ogromny dług publiczny i dalszy dodruk pieniądza przynoszą wiadome efekty. Umacniający się jen wcale nie jest czymś pożądanym. Jednak japońskie Ministerstwo Finansów ciągle powstrzymuje się z interwencją na rynku walutowym.
Silny jen stanowi powód do zmartwień dla japońskich eksporterów. Pod tym pojęciem kryją się między innymi tacy giganci światowego przemysłu jak Honda. Firma w związku z umocnieniem krajowej waluty rozważa zwiększenie produkcji zagranicą kosztem fabryk w Kraju Kwitnącej Wiśni. „Jeśli będziemy oczekiwać, że jen pozostanie silny przez dłuższy okres czasu, zastanowimy się nad produkcją regionalną”, twierdzi Takanobu Ito, prezydent Hondy.
Może więc nadejść pora, kiedy Hondy zostanie zmuszona do rewizji swojej strategii dostaw. Chodzi w tym wypadku o produkcję modelu Fit, która zostałaby przeniesiona do Stanów Zjednoczonych. Rok rozrachunkowy zaczynający się 1. kwietnia 2009 roku powinien przynieść Hondzie wzrost przychodów osiągniętych w USA.
Już w nocy ze środy na czwartek nastąpi publikacja wrześniowych danych makroekonomicznych dotyczących japońskiego handlu zagranicznego. Bilans handlu powinien wzrosnąć ze 185,7 miliardów jenów do 630 miliardów jenów. Niepokojące jest jednak to, że zarówno eksport jak i import Japonii ulegają gwałtownemu zmniejszeniu. Dynamika eksportu ma wzrosnąć z –36% r/r do –30% r/r, a dynamika importu z –41,6% r/r do 38% r/r.
TW



























































