2009-10-16 09:32 Źródło: Bankier.pl
Japońscy eksporterzy mają powody do radości
Koniec obecnego tygodnia przynosi odpowiedź na jedno z wielu pytań na rynku walutowym. Okazuje się, że jen zanotuje już drugą z rzędu stratę na parze walutowej z euro. Dzieje się to w atmosferze polepszających się nastrojów w światowej gospodarce, które są głównie efektem publikacji wyższych od oczekiwanych wyników finansowych spółek giełdowych.
Wczoraj dwa z największych amerykańskich banków, Citigroup i Goldman Sachs, pozytywnie zaskoczyły analityków, prezentując rezultaty swojej działalności w trzecim kwartale obecnego roku. W regionie Azji i Pacyfiku z kolei coraz głośniej mówi się o kolejnej podwyżce stóp procentowych w Australii. Tamtejszy bank centralny poprzednią decyzję o podniesieniu stóp tłumaczył ożywieniem gospodarczym.
Polityka pieniężna Australii jest dość restrykcyjna. Zeszłotygodniowa podwyżka głównej stopy procentowej z 3% do 3,25% zupełnie zaskoczyła analityków. Jedynie jedna z dwudziestu osób ankietowanych przez agencję Bloomberg prognozowała taką reakcję banku centralnego. Dla porównania koszt pieniądza w Japonii wynosi 0,1%, a w USA znajduje się on w przedziale 0%-0,25%.
Jen będąc walutą, w której zaciąga się zobowiązania, aby inwestować na innych rynkach (tzw. funding currency), w takich warunkach musi tracić na wartości. „Dane ze Stanów Zjednoczonych wzmacniają przekonanie o nadchodzącym ożywieniu. Apetyt na ryzyko wśród inwestorów wzrasta, ciężar spoczywa więc na jenie i dolarze, które stanowią funding currency, zyskują natomiast waluty państw bogatych w surowce naturalne”, uważa Masanobu Ishikawa z Tokyo Forex & Ueda Harlow.
Z kolei Europejski Bank Centralny sygnalizuje już wdrożenie strategii wyjścia. Członek EBC, Axel Weber, wspomina nawet o rozważeniu podwyższenia głównej stopy procentowej. Takie deklaracje zwiększają atrakcyjność europejskiej waluty. W ciągu ostatnich 24 godzin euro zyskało na parze z jenem 1,5%, umacniając się ze 133,63 jenów do 135,65 jenów w piątek o godzinie 9.30.
TW
Wczoraj dwa z największych amerykańskich banków, Citigroup i Goldman Sachs, pozytywnie zaskoczyły analityków, prezentując rezultaty swojej działalności w trzecim kwartale obecnego roku. W regionie Azji i Pacyfiku z kolei coraz głośniej mówi się o kolejnej podwyżce stóp procentowych w Australii. Tamtejszy bank centralny poprzednią decyzję o podniesieniu stóp tłumaczył ożywieniem gospodarczym.
Polityka pieniężna Australii jest dość restrykcyjna. Zeszłotygodniowa podwyżka głównej stopy procentowej z 3% do 3,25% zupełnie zaskoczyła analityków. Jedynie jedna z dwudziestu osób ankietowanych przez agencję Bloomberg prognozowała taką reakcję banku centralnego. Dla porównania koszt pieniądza w Japonii wynosi 0,1%, a w USA znajduje się on w przedziale 0%-0,25%.
Jen będąc walutą, w której zaciąga się zobowiązania, aby inwestować na innych rynkach (tzw. funding currency), w takich warunkach musi tracić na wartości. „Dane ze Stanów Zjednoczonych wzmacniają przekonanie o nadchodzącym ożywieniu. Apetyt na ryzyko wśród inwestorów wzrasta, ciężar spoczywa więc na jenie i dolarze, które stanowią funding currency, zyskują natomiast waluty państw bogatych w surowce naturalne”, uważa Masanobu Ishikawa z Tokyo Forex & Ueda Harlow.
Z kolei Europejski Bank Centralny sygnalizuje już wdrożenie strategii wyjścia. Członek EBC, Axel Weber, wspomina nawet o rozważeniu podwyższenia głównej stopy procentowej. Takie deklaracje zwiększają atrakcyjność europejskiej waluty. W ciągu ostatnich 24 godzin euro zyskało na parze z jenem 1,5%, umacniając się ze 133,63 jenów do 135,65 jenów w piątek o godzinie 9.30.
TW



Dodaj komentarz