REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Janusz Sniadek: Rząd nie prowadzi dialogu ze związkowcami

2009-04-15 13:37
publikacja
2009-04-15 13:37
Dodaj Bankier.pl w Google
Gość Radia PiN

Janusz Śniadek

15.04.2009 r.

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest Janusz Śniadek - przewodniczący NSZZ Solidarność. Dzień dobry panie przewodniczący.

Janusz Śniadek: Dzień dobry państwu. Dzień dobry panu.

CS: Rząd przedstawił związkowcom i pracodawcom swoje propozycje dotyczące pakietu antykryzysowego, takie jest przynajmniej oficjalne stanowisko rządu - przedstawił czy nie przedstawił? Uściślijmy.

JŚ: Trzynastego marca podpisaliśmy pewien uzgodniony pakiet. Oczywiście to były tematy jeszcze nie rozwiązania. Tematy, w których chcieliśmy rozmawiać, negocjować z rządem. Pod koniec marca, dwudziestego siódmego, bodajże, na prezydium Komisji Trójstronnej po raz kolejny zaprezentowaliśmy je rządowi i omówiliśmy je.

CS: Te słynne trzynaście punktów, tak?

JŚ: Te trzynaście punktów. Dostaliśmy wstępną, ustną zupełnie, bardzo ogólną informację rządu na ten temat, i deklarację, że w krótkim czasie dostaniemy na piśmie odpowiedź, jakby stanowisko, Rady Ministrów w tej sprawie.

CS: I co, dostaliście?

JŚ: Dostaliśmy to z pewnym opóźnieniem, tydzień później, ale było to tak lakoniczne, ogólne, niekonkretne, że wywołało to u nas raczej zaniepokojenie niż satysfakcję. To zaniepokojenie sprowokowało nas, że teraz po świętach umówiliśmy się po raz kolejny, dwustronny, żeby zacząć rozmawiać już bardziej szczegółowo o problemach, o rozwiązaniach. Natomiast za strony rządu dopiero zaczynają nam się pojawiać pierwsze propozycje legislacyjne. Przy czym to się zaczęło zdarzać tak naprawdę teraz po świętach. Natomiast nie ma żadnych rozmów. Wbrew temu co donoszą media my z nikim, w tej chwili oprócz tego spotkania z pracodawcami, które omówiliśmy, jeszcze nie rozmawiamy.

CS: Czyli dla uściślenia - czy są rozmowy w rządem?

JŚ: Nie ma takich rozmów.

CS: Za kilkanaście minut ma się rozpocząć ten kolejny `mini szczyt', związki zawodowe - pracodawcy. To po co w takim razie wy się spotykacie?

JŚ: No więc właśnie, to jest ten kolejny odruch naszej desperacji, że brak rozmów, uzgodnień z rządem skłania nas do tego, żeby doprecyzowywać pewne sprawy, pewne tematy, w których wcześniej uznaliśmy, że konieczna jest znajomość stanowiska rządu, po to, żeby zupełnie jakiś księżycowych historii nie wymyślać, na które ze strony rządu zgody nie będzie. W tej chwili, tak jak mówię, w kolejnym odruchu desperacji spowodowanym bezczynnością rządu, wobec nas przynajmniej, postanowiliśmy awansować rozmowy po to, aby móc do swoich struktur skierować jakieś projekty, które będą przedmiotem konsultacji. Nie ma mowy o żadnym porozumieniu społecznym, w zaciszu gabinetów, że jacyś namaszczeni ludzie, w swojej wiedzy wielkiej będą zbawiać ludzi zupełnie poza nimi, poza ich plecami.

CS: A ci namaszczeni ludzie, o których pan mówi, to kto?

JŚ: Ci prowadzący, szefowie poszczególnych organizacji, ewentualnie z ministrami, czy szefami resortów, którzy przedstawią te projekty. Te projekty, które będziemy chcieli w końcu podpisać jako uzgodnione, muszą trafić do naszych struktur i być przedmiotem konsultacji. Na to trzeba czasu.

CS: Rząd zapowiadał, że do końca kwietnia miały trafić do Sejmu projekty ustaw, które konsumowałyby ten pakiet antykryzysowy, pomiędzy pracodawcami, związkami zawodowymi, a również i rządem. Patrząc dziś, z dzisiejszej perspektywy myśli pan, że do końca kwietnia to zostanie zrealizowane?

JS: Mnie się to wydaje wręcz nieprawdopodobne. Chyba, że rząd uważa, że jest na tyle oświecony, że on doskonale wie czego potrzeba ludziom, proponować im jakieś rozwiązanie, w ogóle bez konsultowania z nimi. To jest właśnie bardzo typowe. Tak naprawdę puszcza się jakieś medialne informacje o tym, że coś jest robione gdy sytuacja rzeczywiście wygląda zupełnie inaczej. Ja nie chcę w tej chwili zbyt dramatyzować czy atakować za pośrednictwem mediów, bo to kolejna wada. Ten dialog rzekomy, który jest prowadzony, jest prowadzony głównie za pośrednictwem mediów. Jakiś komunikat jeden czy drugi ze strony ministerstwa, tutaj ze strony partnerów społecznych jakby dementi tego, próby, usiłowania gorączkowe uzgodnienia czegokolwiek, co ciągle nie ma miejsca. To jest źródłem naszego niesłychanego niepokoju i obawy jak dalej te losy będą się toczyć.

CS: Czyli co, przede wszystkim czas i brak rozmów, to są powody do niepokoju?

JŚ: Tak jest. W sprawie dialogu ta naprawdę rozmów domagamy się od jesieni ubiegłego roku. Ta słynna niby okupacja ministerstwa pracy, to przecież było nic innego jak domaganie się rozmów z rządem, w sprawie kryzysu, już wtedy. Ciągle nam tych rozmów odmawiano. Do dzisiaj nam się ich odmawia.

CS: Przyzna pan szczerze, że okupacja to trochę dziwny sposób na domaganie się rozmów, prawda?

JŚ: Ale skutek, w sensie przebicia się do opinii publicznej, że domagamy się rozmów z rządem miał miejsce. Myśmy nie okupowali. Myśmy uprzejmie czekali na pana premiera dwadzieścia cztery godziny, żeby znalazł ten czas i przyszedł do nas. Tego czasu nie znalazł.

CS: Zamierzacie teraz to powtórzyć, może?

JŚ: Nie, nie będziemy w tej chwili, w takiej formule powtarzać tego samego. Natomiast dzisiaj równie donoście jak wtedy wołamy, domagamy się rozmów z rządem, których nie ma. Ten rząd bagatelizuje problem kryzysu, problem tych setek tysięcy ludzi, którzy tracą pracę i są na razie bez żadnej pomocy. Proszę mi wymienić choćby jedno, konkretne rozwiązanie. Deklaracji padało mnóstwo za pośrednictwem mediów - jakie konkretne rozwiązanie antykryzysowe niosące pomoc ludziom wprowadził ten rząd.

CS: No przyznam się szczerze, że będę miał kłopot.

: Ja mam dużo większy.

CS: Ale skupmy się w takim razie na konkretach, bo to że czas, to że brak rozmów, to już wiemy, ale konkretne propozycje, no rzeczywiście jak na razie przedstawione przez rząd. Pracodawcy mówią, że nie za bardzo…

:… partnerów społecznych. Jak do tej pory nie doczekaliśmy się jeszcze, oprócz pewnych medialnych doniesień, konkretnych odpowiedzi na te nasze propozycje.

CS: No właśnie, pracodawcy sami już przyznają, że im nie podoba się na przykład pomysł postojowego, mówiąc w cudzysłowie, a tak naprawdę przede wszystkim to, że to pracodawcy mieli by się jeszcze bardziej zrzucać na owe postojowe. A strona związkowa?

JŚ: Nie jest prawdą, że pomysł postojowego nie podoba się pracodawcom, bo to jest jeden z elementów uzgodnionych.

CS:…kwestia finansowania.

JŚ: Problem polega na tym, że rząd jak na razie, tak jak mówię w tych ustny propozycjach, prezentując to, powiedział: proszę bardzo, ale ani grosza na to z budżetu. Przeznaczamy na to środki z funduszu pracy, a jeśli ich będzie brakowało, to podnosimy składkę dla pracodawców. W tej sytuacji dopiero to zaniepokojenie czy oburzenie ze strony pracodawców się pojawia.

CS: Pan rozumie to oburzenie?

JŚ: Oczywiście, jeśli mamy solidarnie dźwigać ten kryzys, to musimy rozkładać go na wszystkich, na pracowników - setki tysięcy osób już bezrobotnych, w zakładach pracy, to dotyka ludzi. Mamy teraz coraz więcej sygnałów o tym, że niektórzy pracodawcy nadużywają sytuacji kryzysowej, tej pewnej psychozy lęku przed utratą pracy, do uderzania w pracowników. Więc ciężary kryzysu dźwigają pracownicy, dźwigają zakłady pracy borykające się z trudnościami. Natomiast nie chce tego ciężaru solidarnie wziąć na siebie rząd, oczywiście poprzez budżet. Ciągle słyszymy hasło, dogmat: ani grosza z budżetu.

CS: Co jeszcze może nie podobać się w tych propozycjach postawionych przez rząd związkom zawodowym. Co się panu nie podoba, na przykład elastyczny czas pracy, to jest do przyjęcia?

JŚ: Właśnie z punktu widzenia pracowników, to nie kwestia tylko mego zdania. Jak tak naprawdę prezentuję tutaj opinie, obawy, wątpliwości, potrzeby pracowników. Właśnie to stałe hasło potrzeby, stereotyp rzekomej potrzeby, uelastycznienia rynku pracy. Polski rynek pracy według przeróżnych standardów należy do najbardziej elastyczny w Europie. Ta amplituda wahań, zwolnień sezonowych, lato - zima jest bodajże największą w Europie. Te wahania zatrudnienia. W innym standardzie - poziom czy ilość zatrudnionych na czas określony - Eurostat to bada. Po Hiszpanii jesteśmy drugim krajem w Europie. Hiszpania poziom trzydziestu procent, Polska tuż poniżej, a więc jeden z najbardziej elastycznych rynków pracy w Europie. Natomiast tym stereotypem potrzeby uelastycznienia jakby zamęcza się nas od lat twierdząc, że to ma poprawić naszą konkurencyjność.

CS: No to w takim razie jakie jest pana zdanie a propos uelastycznienia czasu prasy?

JŚ: W Hiszpanii elastyczny rynek pracy stał się źródłem hamulca rozwoju gospodarczego, to dramatycznie obniża jakość kwalifikacji pracowników.

CS: No to jest konkretna propozycja - elastyczny czas pracy wyrównywany w skali dwunastu miesięcy. Co pan na to?

JŚ: Zgodziliśmy się rozmawiać na temat tego rozwiązania, ale ono musi być opatrzone pewnymi warunkami…

CS: Czyli to nie jest jeszcze zgoda na wejście w życie rozwiązania?

JŚ: Po pierwsze, musi to być na czas określony, a więc rzeczywiście na czas kryzysu. Musi to być zdefiniowana ta sytuacja kryzysowa, w jakiś sposób i czas. Albo przyjąć na przykład na dwa lata, albo w inny sposób zdefiniować czas trwania kryzysu, na przykład przez poziom wzrostu dochodu narodowego czy PKB. Różne parametry można tu wymyślać, to jest jeszcze nieustalone. W każdym razie na czas nieokreślony i czas kryzysu. Po drugie, musi dotyczyć to pracowników pracujących na stałe zatrudnienie, nie osób choćby na czas określony czy inne formy oraz musi to być obwarowane, że w danych zakładach pracy musi to być w formie porozumienia zbiorowego. Muszą więc tam być partnerzy społeczni: związki, pracodawca, którzy w drodze porozumienia układowego wprowadzają takie rozwiązanie, tak jak mówię na czas określony, tam gdzie jest to uzasadnione.

CS: A dlaczego nie chcecie zgodzić się na zmianę w ustawie kominowej? Bo również jest ta kwestia, w owym pakiecie antykryzysowym.

JŚ: Wokół tego jest mnóstwo nieporozumień. Tak naprawdę przeszło półtora roku temu była wstępna zgoda, że możemy o tym rozmawiać, ale pod jednym warunkiem, że zniesiemy też tak zwany ten neopopiwek. To, co się stało w Sejmie, było ewidentnym sprzeniewierzeniem się uzgodnieniom. Nie chcę tu już wskazywać palcem kto i jak, ale próbowano przeforsować w Sejmie rozwiązanie, wbrew stanowisku związków zawodowych, z pominięciem likwidacji tego tak zwanego neopopiwku.

CS: Będzie zgoda na likwidację ustawy kominowej czy nie?

JŚ: Jest nasza wstępna zgoda, ale warunkiem jest likwidacja tak zwanego neopopiwku, bo zniesienie ustawy kominowej oznacza, że otwiera się wzrost wynagrodzeń dla najlepiej usytuowanych pracowników w firmach, a tymczasem kontynuuje się to ograniczenie wynagrodzeń dla pozostałych pracowników. Oznacza to, że wzrosty wynagrodzeń w tych formach mogą się odbywać dokładnie kosztem wszystkich pracowników.

CS: Kończąc, bo już rzeczywiście za kilkanaście minut owe spotkanie - pan wierzy, w porozumienie, pomiędzy pracodawcami, związkami zawodowymi i rządem, odnośnie pakietu antykryzysowego jeszcze do końca tego miesiąca?

JŚ: Sytuacja tego wymaga, te setki tysięcy bezrobotnych potrzebują choćby tego, tak zwanego….

CS: Że sytuacja ego wymaga to wiemy, ale czy pan wierzy?

JŚ: Taką mam nadzieję, do końca ja będę optymistą, tak długo dopóki nie skończy się to fiaskiem, będę robił wszystko, żeby do tego porozumienia doszło, bo tego porozumienia potrzebują pracownicy, ludzie dzisiaj tracący pracę, potrzebujący konkretnej pomocy.

CS: I myśli pan, że do końca kwietnia rzeczywiście ustawy trafią do Sejmu?

JŚ: To jest mało realne, ale ciągle nie tracę nadziei. W każdym razie nie widzę w tej chwili szansy, żeby do końca kwietnia to przekonsultować z pracownikami.

CS: Czyli co, kolejny termin, to jest koniec maja?

JŚ: Być może uruchomimy jakieś procesy legislacyjne, ale będziemy kontrolowali procesy konsultacji i porozumienie zostanie zawarte jednak w takim trybie, żeby umożliwić konsultacje z pracownikami.

CS: Czyli co, koniec maja, to jest kolejny termin, tak?

JŚ: Dla mnie ta konsultacja jest, nie chcę wprowadzać tu jakby terminów. Wtedy, kiedy zdążymy to przekonsultować i będzie na to zgoda społeczna. Natomiast zgoda społeczna będzie wtedy, kiedy będą ludzie znali propozycje rozwiązań. Kto dzisiaj zna realne, faktyczne propozycje rozwiązań? Hasła, tylko ciągle hasła słyszymy.

CS: Janusz Śniadek - przewodniczący NSZZ Solidarność. Dziękuje bardzo.

JŚ: Dziękuję bardzo.

Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~antygniadek
Ten pan to jeden z najwiekszych pasozytów tego państwa i naczelny destruktor jego gospodarki ! Wiecznie niezadowolony, roszczeniowo nastawiony i zawsze nabzdyczony !

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki