2010-08-30 18:30 Źródło: Bankier.pl
Inwestorzy tracą wiarę w banki centralne
Wydawało się, że optymizm z piątkowej sesji przetrwa nieco dłużej niż kilka godzin. Ale w czasie weekendu inwestorzy mogli gruntownie przemyśleć sytuację i najwyraźniej uznali, że nie ma powodów do kupowania akcji.
Dziś na rynek nie trafiły żadne informacje, które mogłyby uzasadnić kolejną przecenę akcji. Można wręcz powiedzieć, że pojawiło się kilka danych, które powinny były zachęcić do zakupów. W strefie euro poprawiły się indeksy nastrojów gospodarczych, a w Stanach Zjednoczonych mocniej od prognoz wzrosły wydatki konsumpcyjne.
Ale informacja dnia i tak nadeszła z Japonii, gdzie bank centralny uległ presji politycznej i zdecydował się na zwiększenie monetarnego stymulowania gospodarki. Japońskie banki dostały ofertę dziesięciu bilionów jenów (ok. 113 mld dolarów) pożyczek udzielanych na sześć miesięcy. Giełda w Tokio zareagowała wzrostem o 1,8%.
Jednakże w Europie po prostu nie było chętnych na akcje. Indeksy do południa utrzymywały się ponad kreską, by jeszcze w porze lunchu zabarwić się na czerwono. Zachowanie rynku było tym dziwniejsze, że równocześnie ze spółek nadeszła cała fala informacji o planowych fuzjach lub przejęciach.
Mimo to giełdy we Frankfurcie, Mediolanie i Paryżu straciły po 0,6%. Z okazji letniego święta bankowego dzień wolny mili inwestorzy z Londynu. Brak wzrostów w sytuacji, gdy banki centralne zapewniają zerowe stopy procentowe i pompują w system finansowy setki miliardów dolarów półdarmowego kredytu, musi zastanawiać. Być może inwestorzy stracili wiarę w zbawczą moc prasy drukarskiej?
K.K.
Dziś na rynek nie trafiły żadne informacje, które mogłyby uzasadnić kolejną przecenę akcji. Można wręcz powiedzieć, że pojawiło się kilka danych, które powinny były zachęcić do zakupów. W strefie euro poprawiły się indeksy nastrojów gospodarczych, a w Stanach Zjednoczonych mocniej od prognoz wzrosły wydatki konsumpcyjne.
Ale informacja dnia i tak nadeszła z Japonii, gdzie bank centralny uległ presji politycznej i zdecydował się na zwiększenie monetarnego stymulowania gospodarki. Japońskie banki dostały ofertę dziesięciu bilionów jenów (ok. 113 mld dolarów) pożyczek udzielanych na sześć miesięcy. Giełda w Tokio zareagowała wzrostem o 1,8%.
Jednakże w Europie po prostu nie było chętnych na akcje. Indeksy do południa utrzymywały się ponad kreską, by jeszcze w porze lunchu zabarwić się na czerwono. Zachowanie rynku było tym dziwniejsze, że równocześnie ze spółek nadeszła cała fala informacji o planowych fuzjach lub przejęciach.
Mimo to giełdy we Frankfurcie, Mediolanie i Paryżu straciły po 0,6%. Z okazji letniego święta bankowego dzień wolny mili inwestorzy z Londynu. Brak wzrostów w sytuacji, gdy banki centralne zapewniają zerowe stopy procentowe i pompują w system finansowy setki miliardów dolarów półdarmowego kredytu, musi zastanawiać. Być może inwestorzy stracili wiarę w zbawczą moc prasy drukarskiej?
K.K.


Dodaj komentarz