Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs
więcej narzędzi...



2012-01-30 06:00 Źródło: Barbara Sielicka - Bankier.pl

Barbara Sielicka - Bankier.pl

Interwencja Bankier.pl: mam kredyty i nie mogę ich spłacić


Kredyt gotówkowy to bardzo kusząca perspektywa. Oznacza bowiem duży, choć jednorazowy zastrzyk gotówki. Niestety, później przychodzi brutalna rzeczywistość objawiająca się koniecznością spłaty zobowiązania. Nie wszyscy jednak potrafią sobie z tym poradzić i zamiast spłacić jeden dług, dobierają kolejne.

Do redakcji Bankier.pl przyszedł mail od zrozpaczonej czytelniczki, która ma olbrzymie zadłużenie w bankach i innych instytucjach i nie wie, jak sobie poradzić ze spłatami. Postanowiliśmy w jej imieniu dowiedzieć się, czy istnieje jakieś wyjście z tej przerażającej finansowo sytuacji.



Na początek kredyt na 25 tys. zł


6 lat temu siostra naszej czytelniczki otworzyła sklep „Wszystko po 4 zł”, jednak aby nie tracić macierzyńskiego, zarejestrowała firmę na czytelniczkę. Dwa lata później nasza czytelniczka straciła pracę i gdy siostra zamknęła sklep, ona postanowiła dalej poprowadzić działalność. Wzięła kredyt konsumencki na 25 tys. zł w Credit Agricole (wówczas Lukas Bank) i kupiła dwa kioski z prasą, art. szkolnymi, środkami czystości itd.

Czytelniczka dobrała jeszcze dwa kredyty gotówkowe w Paribas Banku na kwotę 10 i 8 tys. zł oraz kolejny w Credit Agricole na 15 tys. zł. Wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyła na zakup towaru do kiosków. Dodatkowo zatrudniła dwóch pracowników na umowę  o pracę do jednego kiosku, w drugim pracowała sama.

Nic nie zapowiadało kłopotów


Interes szedł dobrze, a kioski przynosiły zyski. Credit Agricole zwrócił się do czytelniczki z propozycją skonsolidowania kredytów, na co ona się zgodziła. Skonsolidowany kredyt opiewał na kwotę 50 tys. zł z ratą miesięczną 1250 zł i okresem spłaty 5 lat. Po jakimś czasie pojawiły się jednak problemy.

Czytelniczce skończyła się ulga na mały ZUS i musiała zacząć płacić składki w pełnej wysokości. Dodatkowo zwiększył się czynsz za mieszkanie, w którym mieszkała, a na rynku zaczął się kryzys. Koszty prowadzenia działalności wzrosły, a obok jednego z kiosków otworzyła się konkurencja. Czytelniczce brakowało pieniędzy na spłatę rat zaciągniętych wcześniej kredytów, postanowiła więc wziąć kolejne kredyty: w Paribas Banku na 10 tys. zł oraz w Credit Agricole na 5 tys. zł.

Te pieniądze jednak nie wystarczyły, więc wspólnie z mężem wzięli kolejny kredyt z Paribas Banku na 10 tys. zł, a dodatkowo zadłużyli się w ING Banku Śląskim: mąż czytelniczki wziął dwa kredyty gotówkowe po 8 tys. zł, a ona jeden na kwotę 9 tys. zł.

Do gry wkracza ZUS i skarbówka


Nasza czytelniczka zaszła w ciążę. Zatrudniła więc dwóch dodatkowych pracowników bez żadnej umowy. Nadal nie starczało jej jednak na pokrycie wszystkich miesięcznych wydatków, a banki dzwoniły i upominały się o spłaty kredytów. Zaczęła mieć zaległości w ZUS-ie i urzędzie skarbowym.

Zwolniła więc dwóch pracowników, a jeden kiosk wynajęła za 500 zł miesięcznie (z czego 250 zł to koszty dzierżawy terenu). Po urodzeniu dziecka czytelniczka chciała zwolnić pozostałych pracowników i sama sprzedawać w kiosku, jednak wcześniej wkroczyła skarbówka. Kiosk został sprzedany, aby pokryć część zaległości w ZUS-ie i skarbówce oraz spłacić zaległe faktury. Z bankowych kredytów regularnie spłacane były tylko te wzięte przez jej męża w ING Banku Śląskim.

Z czasem sprzedany został także drugi kiosk. Czytelniczka zaczęła szukać pracy, jednak bezskutecznie. W lutym 2010 roku Credit Agricole wypowiedział jej kredyt konsolidacyjny, którego do tej pory czytelniczka nie zaczęła spłacać.  

Znikąd pomocy?


W marcu ubiegłego roku mąż czytelniczki udał się do ING Banku Śląskiego z prośbą o zmniejszenie wysokości spłacanych tam przez niego rat z uwagi na trudną sytuację finansową jego rodziny. Otrzymał jednak odmowę z uzasadnieniem, że jego sytuacja finansowa się nie zmieniła, bo nadal pracuje, więc nie ma podstaw do zmiany warunków ustalonych w umowie kredytowej.

W czerwcu oboje zdecydowali się na wzięcie różnego rodzaju chwilówek i pożyczek w Providencie, aby mieć pieniądze na życie. Nasza czytelniczka zaczęła szukać pracy nawet na czarno, jednak mieszkają w małej miejscowości, gdzie o każdą pracę ciężko.

Obecnie wypowiedziany jest jeden kredyt w Credit Agricole. Pozostałe kredyty w tym banku oraz w Paribas Banku, ING Banku Śląskim nie są jeszcze wypowiedziane (nie są także spłacane). Spłacane są tylko chwilówki i pożyczki z Providenta. Czytelniczka ma również 10 tys. zł zaległości w ZUS-ie.

Banki mówią: chcemy spłaty


Zwróciliśmy się do banków z pytaniem, czy widzą jakąkolwiek możliwość wyjścia z trudnej sytuacji czytelniczki. Instytucje odmówiły udzielenia komentarza w konkretnej, spersonalizowanej sprawie, jednak udało się nam uzyskać ogólną wypowiedź na temat procedur, jakie są w takich sytuacjach wdrażane.

Ewa Szerszeń z biura prasowego ING Banku Śląskiego podkreśla, że dla każdej osoby, która znalazłaby się w sytuacji jak opisana powyżej, kwestią kluczową jest uzyskanie dochodów umożliwiających utrzymanie oraz dających szansę spłaty zobowiązania wobec wierzycieli. Bardzo ważne jest również to, aby zawrzeć ugodę z ZUS-em i urzędem skarbowym w sprawie zaległości w  tych instytucjach. Bez tego trudno uzyskać zgodę banków-wierzycieli na przesunięcie terminu spłaty kredytów.

Z kolei od Grzegorza Butryma, Dyrektora Departamentu Monitoringu i Windykacji w BNP Paribas Banku Polska, dowiedzieliśmy się, że w interesie banku jest odzyskanie wymagalnej zaległości, ponieważ od zaległości bank jest zobowiązany odprowadzać rezerwy.

Butrym dodaje też: – Staramy się pomagać naszym klientem w trudnej sytuacji, w której się naleźli. Do tego służy kilka narzędzi, takich jak:
•    kapitalizacja zadłużenia,
•    wydłużenie okresu kredytowania w celu zmniejszenia wysokości raty,
•    odroczenie zadłużenia na koniec okresu kredytowania,
•    konsolidacja zadłużenia (połączenie w jeden produkt kilku kredytów).

» Porównaj kredy konsolidacyjne

– Gdy klient wie, że będzie miał problemy ze spłatą, może wystąpić do banku o tzw. „wakacje kredytowe”. Dzięki nim może na pewien czas zawiesić płatność rat, żeby uporać się z chwilowymi trudnościami, często związanymi z życiowymi losami. Pamiętać należy, że wymienione narzędzia restrukturyzacji zadłużenia nie zawsze każdemu mogą być zaproponowane ze względu na charakter powstałego zadłużenia oraz restrykcje związane z ryzykiem klienta – wyjaśnia Grzegorz Butrym.

Najcięższą sytuację nasza czytelniczka posiada w Credit Agricole, ponieważ w tym banku kredyt został już wypowiedziany, czyli w niedalekiej przyszłości trafi najpewniej do firmy windykacyjnej.

 - Gdybyśmy mieli skomentować sytuację czytelniczki, należałoby dać jej jedną radę, aby w sytuacji wystąpienia poważniejszych problemów ze spłatą zaciągniętych kredytów nie szukać chwilowych rozwiązań w formie kolejnych pożyczek zaciąganych w innych instytucjach, ale od razu zgłosić się do banku kredytującego, uczciwie przedstawić sytuację dokumentując ją odpowiednimi zaświadczeniami oraz zaproponować przejściowe warunki obsługi długu – mówi Edyty Dziak, Dyrektor Centrum Windykacji Centralnej w Credit Agricole.

Warunkiem współpracy z bankiem jest jednak przede wszystkim stosowanie się do ustalonych wspólnie z bankiem zasad oraz ustalona na podstawie dotychczasowej historii kredytowej wiarygodność klienta, uczciwość i lojalność wobec banku. - Jeśli klient nie dotrzymuje ustaleń, łamie złożone zobowiązania, unika kontaktów, zaciąga "na boku" kolejne kredyty i ogólnie postępuje niezgodnie z ustalonym wspólnie harmonogramem działań, bankowi nie pozostaje nic innego jak - w obronie własnych interesów - wypowiedzieć umowę i wszcząć postępowanie sądowe, które kończy się zwykle wizytą komornika w domu dłużnika – dodaje Edyta Dziak.

Gdy wkroczy firma windykacyjna


Sytuacja czytelniczki jest bardzo trudna. Prawdopodobnie nie ma już ona możliwości polubownego załatwienia sprawy z bankami, ponieważ zgodnie z ich wewnętrznymi procedurami i polityką kredytową może być za późno np. na kolejne konsolidacje (zwłaszcza że jedna konsolidacja zadłużenia miała już miejsce).

- Gdyby okazało się, że banki przekażą zadłużenie firmie windykacyjnej lub funduszowi sekurytyzacyjnemu, co jest wysoce prawdopodobne i o czym czytelniczka zostanie poinformowana listownie, należy natychmiast skontaktować się z daną firmą lub funduszem. Często zdarza się, że informacja o sprzedaży zadłużenia na tyle paraliżuje dłużnika, że stara się on uciec od problemu i unika kontaktów z firmą windykacyjną, mając nadzieję, że problem załatwi się  sam. Jednak takie zachowanie może narazić dłużnika na dalsze koszty (opłaty sądowe, koszty zastępstwa procesowego, koszty związane z egzekucją komorniczą) – wyjaśnia Sławomir Deleżuch, prezes zarządu firmy windykacyjnej DCGROUP sp. z o.o .

Zadłużenie sprzedane firmie windykacyjnej zawiera już należne bankowi odsetki, a to znacznie powiększa dług. Aby nie ponosić dodatkowych kosztów, należy nawiązać dialog z firmą windykacyjną, uzgadniając z nią harmonogram spłat w ratach. Jak podkreśla Sławomir Deleżuch, warto mieć potwierdzenie tych ustaleń na piśmie w formie podpisanej przez obie strony ugody. W takim wypadku trzeba terminowo wywiązywać się z poczynionych ustaleń oraz na bieżąco kontaktować się z firmą windykacyjną, gdyby pojawiły się jakieś nieprzewidziane okoliczności. (Przeczytaj cały komentarz firmy widykacyjnej).

Komentuje Michał Kisiel, analityk Bankier.pl

Osoby nadmiernie zadłużone często starając się utrzymać finansową płynność sięgają po kolejne pożyczki. W miarę pogarszania się sytuacji dłużnika, zamykają się przed nim kolejne drzwi. Zaciąganie coraz droższych zobowiązań, by spłacić zaciągnięte wcześniej kredyty, to prosta droga do pułapki zadłużenia. Konsolidacja długów może w tej sytuacji pomóc, ale takie ratunkowe koło można wykorzystać z reguły tylko raz.

Możliwość ogłoszenia bankructwa znacznie ułatwiłaby dłużnikom powrót do normalnego życia. Niestety obowiązująca w Polsce ustawa w jej obecnym kształcie jest tak restrykcyjna, że upadłość konsumencka jest dostępna wyłącznie dla nielicznych. Wadliwe prawo sprawia, że osoby które zasługują na drugą szansę, często za życiową lekkomyślność płacą zbyt wysoką cenę.


Jeżeli jakiś problem finansowy spędza Ci sen z powiek i nie potrafisz go rozwiązać - napisz do nas. Nasi eksperci m.in. z dziedziny podatków, dotacji unijnych, prawa pracy czy też finansów i bankowości służą pomocą. Do Państwa dyspozycji jest mail interwencje@twoja-firma.pl.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Zobacz też:
» Interwencja Bankier.pl: moneyback – z podatkiem czy bez?
» Interwencja Bankier.pl: czy fiskus opodatkuje moje wpływy na konto?
» Przeczytaj wszystkie interwencje ekspertów Bankier.pl





Komentarze do artykułu
Interwencja Bankier.pl: mam kredyty i nie mogę ich spłacić Autor: ~onceuponthetime   2012-01-30 18:07
ta kioskara po prostu wyżej sr.ła niż d.pę miała !! komornik pokaże jej gdzie ma d.pę i jak wysoko może sr.ć !! takich jak ona sa miliony w polsce, zaroja się przytułki i miejsca pod mostami !!
Interwencja Bankier.pl: mam kredyty i nie mogę ich spłacić Autor: ~je   2012-01-30 16:12
co można powiedzieć ,poza tym że takich ludzi należy sterylizować by głupota się nie rozprzestrzeniała!!
Interwencja Bankier.pl: mam kredyty i nie mogę ich spłacić Autor: ~j23   2012-01-30 14:17
jaki tusk taki kram! ... a tą panienkę z PO od razu na cieżkie roboty za głupote i cwaniactwo ... za kolaboroanie z tuskowyi bankami należy płacić !!!
jesli ma własne mieszkanie to jedynie kredyt hipoteczny na to mieszkanie Autor: ~seth   2012-01-30 10:02
najwyższa kwota i najniższe oprocentowanie
trzeba było sobie znaleść pracę na etacie to zus dalej byłby mały! Autor: ~seth   2012-01-30 09:56
a do kiosku znaleźć jakiś rencistów/emerytów, będą pracowali za "mniej" smutne ale prawdziwe!
Interwencja Bankier.pl: mam kredyty i nie mogę ich spłacić Autor: ~Katja   2012-01-30 09:49
Witamy w Polsce, gdzie ZUS niszczy ludzi przedsiębiorczych.