2009-07-21 05:03 Źródło: Bankier.pl
Indeks S&P500 najwyżej od listopada 2008
W poniedziałek nowojorskie giełdy kontynuowały wzrostową falę rozpoczętą w ubiegłym tygodniu. W rezultacie indeks S&P500 z marszu pokonał opór, z którym bezskutecznie zmagał się przez połowę czerwca i znalazł się na najwyższym poziomie od ośmiu miesięcy. Swoje tegoroczne maksimum poprawiły też Nasdaq oraz Dow Jones.
Dzisiaj na Wall Street trudno było znaleźć malkontentów. Nastroje były dobre od samego początku notowań, a to za sprawą nieoficjalnych (jeszcze) wieści z firmy finansowej CIT Group. Agencje informacyjne donoszą, że spółka pozyskała 3 mld $ finansowania od swoich obligatariuszy. Dzięki temu liczący sobie 101 lat historii pożyczkodawca utrzyma płynność finansową, a setki tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw nie zostanie odcięte od kredytów obrotowych. Akcje CIT Group zdrożały dziś o 77%.
Ale branża finansowa była dziś podzielona. Akcje Bank of America przeceniono o 5% (najgorszy wynik w gronie blue chipów), zaś kurs Citigroup spadł o 8,6%. Lecz z drugiej strony walory American Express zyskały 2,7%, a notowania Goldman Sachs wzrosły o 1,8%. Branży nie zaszkodziły też słabe wyniki M&T Bank, którego zysk netto spadł o 68% r/r. Mimo że wynik był o połowę niższy od oczekiwań analityków, to kurs spółki obniżył się ledwie o 0,2%. Inwestorzy najwyraźniej uwierzyli zarządowi, że niższy zysk był wynikiem jednorazowych zdarzeń.
Drugim motorem dzisiejszej zwyżki były spółki naftowe, którym sprzyjał wzrost cen ropy naftowej. Dodatkowo koncern Halliburton przedstawił nieco lepsze od prognoz analityków wyniki za drugi kwartał – zysk netto był o 48% niższy niż przed rokiem. Dobrze radziły sobie też spółki przemysłowe, takie jak Caterpillar (+7,7%) czy United Technologies (+2,1%) – takie zachowanie rynku oddaje nadzieje inwestorów na rychły powrót wzrostu gospodarczego w USA.
Ostatecznie w poniedziałek indeks S&P500 po wzroście o 1,14% zakończył dzień na poziomie 951,13 punktów. Licząc po kursach zamknięcia to najwyższy wynik od 5. listopada 2008. Nasdaq poprawił tegoroczne maksimum rosnąć o 1,20%, zaś Dow Jones poszedł w jego ślady zyskując 1,19%, czyli 104 punkty.
Do kupowania akcji zachęcały inwestorów bardzo odważne prognozy banku Goldman Sachs, który nagle stał się bardzo „byczo” nastawiony do amerykańskich akcji. Według analityków Goldmana na koniec roku indeks S&P500 osiągnie poziom 1.060 pkt. – to wynik o ponad 11% wyższy od dzisiejszego zamknięcia (bardziej optymistyczni na Wall Street są tylko analitycy z JP Morgan – ci liczą na 1.100 pkt.). Eksperci z Goldmana taką wycenę argumentują podwyższonymi szacunkami zysków giełdowych korporacji. Prognozy dla tego roku zostały podwyższone o 19% a dla przyszłego aż o 30%. Jeśliby wierzyć tym analizom, to już w roku 2010 nominalne zyski spółek z indeksu S&P500 byłyby wyższe niż w roku 2005 czy 2007 i niewiele ustępowałyby rekordowym rezultatom z roku 2006. Tymczasem ekonomiści przewidują, że za rok amerykańska gospodarka będzie się rozwijała w tempie nie szybszym niż 1% przy równie niskiej inflacji.
Wyniki dzisiejszej sesji wskazują, że jak na razie wielu inwestorów podziela optymizm specjalistów z Goldman Sachs i ma nadzieję, że publikowane w tym tygodniu wyniki spółek (raportuje aż 30% firm z indeksu S&P500) okażą się znacznie lepsze od mediany prognoz analityków.
K.K.
Dzisiaj na Wall Street trudno było znaleźć malkontentów. Nastroje były dobre od samego początku notowań, a to za sprawą nieoficjalnych (jeszcze) wieści z firmy finansowej CIT Group. Agencje informacyjne donoszą, że spółka pozyskała 3 mld $ finansowania od swoich obligatariuszy. Dzięki temu liczący sobie 101 lat historii pożyczkodawca utrzyma płynność finansową, a setki tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw nie zostanie odcięte od kredytów obrotowych. Akcje CIT Group zdrożały dziś o 77%.
Ale branża finansowa była dziś podzielona. Akcje Bank of America przeceniono o 5% (najgorszy wynik w gronie blue chipów), zaś kurs Citigroup spadł o 8,6%. Lecz z drugiej strony walory American Express zyskały 2,7%, a notowania Goldman Sachs wzrosły o 1,8%. Branży nie zaszkodziły też słabe wyniki M&T Bank, którego zysk netto spadł o 68% r/r. Mimo że wynik był o połowę niższy od oczekiwań analityków, to kurs spółki obniżył się ledwie o 0,2%. Inwestorzy najwyraźniej uwierzyli zarządowi, że niższy zysk był wynikiem jednorazowych zdarzeń.
Drugim motorem dzisiejszej zwyżki były spółki naftowe, którym sprzyjał wzrost cen ropy naftowej. Dodatkowo koncern Halliburton przedstawił nieco lepsze od prognoz analityków wyniki za drugi kwartał – zysk netto był o 48% niższy niż przed rokiem. Dobrze radziły sobie też spółki przemysłowe, takie jak Caterpillar (+7,7%) czy United Technologies (+2,1%) – takie zachowanie rynku oddaje nadzieje inwestorów na rychły powrót wzrostu gospodarczego w USA.
Ostatecznie w poniedziałek indeks S&P500 po wzroście o 1,14% zakończył dzień na poziomie 951,13 punktów. Licząc po kursach zamknięcia to najwyższy wynik od 5. listopada 2008. Nasdaq poprawił tegoroczne maksimum rosnąć o 1,20%, zaś Dow Jones poszedł w jego ślady zyskując 1,19%, czyli 104 punkty.
Do kupowania akcji zachęcały inwestorów bardzo odważne prognozy banku Goldman Sachs, który nagle stał się bardzo „byczo” nastawiony do amerykańskich akcji. Według analityków Goldmana na koniec roku indeks S&P500 osiągnie poziom 1.060 pkt. – to wynik o ponad 11% wyższy od dzisiejszego zamknięcia (bardziej optymistyczni na Wall Street są tylko analitycy z JP Morgan – ci liczą na 1.100 pkt.). Eksperci z Goldmana taką wycenę argumentują podwyższonymi szacunkami zysków giełdowych korporacji. Prognozy dla tego roku zostały podwyższone o 19% a dla przyszłego aż o 30%. Jeśliby wierzyć tym analizom, to już w roku 2010 nominalne zyski spółek z indeksu S&P500 byłyby wyższe niż w roku 2005 czy 2007 i niewiele ustępowałyby rekordowym rezultatom z roku 2006. Tymczasem ekonomiści przewidują, że za rok amerykańska gospodarka będzie się rozwijała w tempie nie szybszym niż 1% przy równie niskiej inflacji.
Wyniki dzisiejszej sesji wskazują, że jak na razie wielu inwestorów podziela optymizm specjalistów z Goldman Sachs i ma nadzieję, że publikowane w tym tygodniu wyniki spółek (raportuje aż 30% firm z indeksu S&P500) okażą się znacznie lepsze od mediany prognoz analityków.
K.K.


Dodaj komentarz