– Ceny są niskie. Ludzie jeszcze niedawno mówili, że będzie ponad 6 zł. Jest 5,5 zł i poniżej. Według mnie w stosunku do sytuacji na rynku, to jest kapitalna cena. Ja też mam samochód i chętnie kupowałbym paliwo po 4 zł. Niektórzy pewnie tak robią i to nazywamy szarą strefą – twierdzi Paweł Olechowicz, prezes zarządu Lotosu.
Prezes wypowiedział się także w kwestii szarej strefy. Ostatnio resort finansów zainteresował się kierowcami, którzy masowo przewożą paliwo z Obwodu Kaliningradzkiego. W zeszłym roku, zgodnie z umową o małym ruchu przygranicznym, ułatwiono wjazd i wyjazd z tej części Federacji Rosyjskiej. Korzystają na tym szczególnie Polacy, którzy mogą kupować tam dużo tańsze rosyjskie paliwo.
Walka z szarą strefą
– Mam nadzieję, że ta szara strefa o której się mówi coraz głośniej, w końcu zostanie zlikwidowana. Bo szkodzi ona legalnemu biznesowi. Moje przewidywania są takie, że cena ropy w tym roku utrzyma się na poziomie 100 dolarów, a cena paliw w lecie, może być bliżej 5 zł niż dzisiaj. No chyba, że zdarzy się coś nieoczekiwanego, np. jakieś kataklizmy gospodarcze lub coś w tym rodzaju – przekonuje prezes Lotosu.
Inną sprawą jest wydobycie gazu łupkowego. Okazuje się, że w USA przy okazji pozyskiwania tego surowca wydobywa się także ropę. Dzięki temu Stany Zjednoczone już za kilkanaście lat mogą stać się całkowicie samowystarczalnym krajem w zakresie surowców energetycznych.
– Bardzo wielki wpływ na to mają wydarzenia w Stanach Zjednoczonych. W USA przy okazji wydobycia gazu „łupkowego” wydobywa się także ropę i tego jest już 2 mln baryłek dziennie. To jest niesamowita ilość i to już rzutuje na pozycję Stanów Zjednoczonych w zakresie zasobów ropy naftowej. Dzięki temu mają bardzo ciekawą pozycję do rozwoju gospodarczego, bo mniej pieniędzy wydają na surowce, to mogą inwestować w co innego. To jest siła państwa. USA będzie miało wpływ na politykę europejską – twierdzi Paweł Olechowicz.
/Ł.P.
Bankier.pl






























































