Jeżeli porównać wielkość rynku kapitałowego według kryterium kapitalizacji notowanych nań spółek krajowych, to GPW dystansuje większość regionalnych konkurentów i z wynikiem przeszło 110 mld euro i 341 notowanych spółek plasuje się w gronie średnich europejskich giełd (obok Aten, Dublina, czy Wiednia). Zdaniem specjalistów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową w roku 2012 kapitalizacja krajowych spółek może wzrosnąć trzykrotnie.

Szansą dla rozwoju polskiego rynku kapitałowego pozostaje solidny wzrost gospodarczy, który jednak w najbliższych czterech latach zapewne nie będzie tak szybki jak w ostatnich dwóch. Mimo tego Polska będzie zapewne rozwijać się szybciej niż kraje „starej UE”. Dzięki temu rosnąć będą oszczędności Polaków, z których część za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych będzie trafiać na warszawski parkiet. To w połączeniu z nowymi emisjami powinno zdaniem ekspertów z IBnGR wzmacniać polską giełdę, jednak dynamika jej wzrostu z pewnością będzie wolniejsza niż ta odnotowana w latach 2006-07.
Spore nadzieje wiązane są z nowym programem prywatyzacji spółek należących do Skarbu Państwa. Rządowy plan zakłada sprzedaż przez giełdę firm z branży energetycznej, finansowej (PKO BP, PZU), a także tak ważnych podmiotów jak PLL LOT, BGŻ czy w końcu samej GPW i uzyskanie z tego tytułu przychodów rzędu 22-28 mld zł. Duże emisje państwowych spółek mają szanse przyciągnąć zagranicznych inwestorów, którzy w ostatnim czasie znacząco ograniczyli aktywność na warszawskim parkiecie. Jednakże trwająca bessa może skutecznie pokrzyżować te plany – już ostatnia prywatyzacja ZA Tarnów pokazała, że w okresie dekoniunktury nawet solidne spółki ciężko jest sprzedać za dobrą cenę.
|
Wszystko wskazuje na to, że warszawska GPW do 2012 roku utrzyma swoją pozycję w regionie. Nadal będziemy ważnym rynkiem w tej części Europy - mówi dla Bankier.tv Marek Nienałtowski, główny analityk Goldenegg. |
Autorzy „Perspektywy rozwoju rynku kapitałowego do 2012 roku” liczą też na dynamiczny rozwój rynku NewConnect. Jak do tej pory zadowoleni z tej inicjatywy są tylko sprzedający akcje objęte w prywatnych emisjach (zbyte często z kilkukrotną przebitką) oraz władze giełdy, których cieszy spora liczba nowych emitentów. Jednak dla inwestorów NewConnect kojarzy się raczej z bolesnymi stratami – w przeciągu niecałego roku NCindex spadł o prawie 40%.
Powodów do obaw dostarcza też lekko pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna Polski – oczekuje się, że w najbliższych latach wzrost PKB spadnie poniżej 6% odnotowanych w ostatnich kilku kwartałach. Jeszcze poważniejszym problemem jest rosnąca inflacja skutkująca wyższymi stopami procentowymi i w konsekwencji odpływem kapitału na lokaty bankowe. Powstaje też ryzyko, że część klientów liczących na szybkie zyski w akcyjnych funduszach inwestycyjnych, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy ponieśli duże straty, szybko nie wróci do tej formy inwestowania i będzie preferowała bezpieczniejsze instrumenty finansowe.
Zagrożeniem dla rozwoju GPW jest też sytuacja na rynkach zagranicznych, a zwłaszcza w USA. Rozpoczęty w sierpniu 2007 roku kryzys w segmencie kredytów subprime wywiera coraz większy wpływ na sytuację na globalnych rynkach finansowych i w realnej gospodarce. Rośnie awersja do ryzyka, co zniechęca wielu zagranicznych inwestorów do lokowania kapitału w krajach takich jak Polska. Jeżeli skutkiem obecnego załamania byłaby wieloletnia bessa, to warszawski rynek akcji mógłby odczuć ją jeszcze mocniej niż giełdy przy Wall Street. Z drugiej strony ewentualna recesja w Stanach Zjednoczonych może zwiększyć zainteresowanie inwestycjami na emerging markets.
Mimo dynamicznego wzrostu w ostatnich latach warszawska giełda nie była w stanie przezwyciężyć swojego podstawowego mankamentu – słabej płynności oraz niskiej kapitalizacji większości spółek. Obecna bessa bezlitośnie obnażyła te słabości – wobec braku zagranicznego kapitału notowania małych i średnich spółek zdają się spadać w nieskończoność, a przeważająca większość obrotów koncentruje się na spółkach z WIG20. Bowiem tylko w tym indeksie znajdują się firmy o odpowiednio dużej kapitalizacji i płynności, aby mogły zainteresować zagranicznych inwestorów instytucjonalnych.
W końcu ostatnim, lecz nie najmniej ważnym zagrożeniem dla GPW wymienianym w raporcie Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, pozostaje groźba marginalizacji polskiej giełdy. W trwającym od dekady procesie konsolidacji giełd papierów wartościowych GPW pozostaje samotną wyspą od północy otoczoną przez grupę OMX (połączoną z nowojorskim Nasdaqiem), na zachodzie mając silną Deutsche Borse, na południu giełdę wiedeńską wzmocnioną sojuszem z Budapesztem, zaś na wschodzie coraz bardziej znaczący rynek rosyjski. W tle pozostaje jeszcze transatlantycki gigant NYSE-Euronext oraz giełda londyńska połączona z parkietem w Mediolanie. W dobie coraz silniejszej konkurencji o inwestorów i emitentów (a więc o kapitał) państwowa GPW może zostać zmarginalizowana przez silniejszych konkurentów, a największe spółki i inwestorzy mogą przenieść się na większe i bardziej płynne rynki.
Jednakże siła polskiej gospodarki i planowana prywatyzacja GPW powinna zdaniem ekspertów z IBnGR zapewnić utrzymanie przez warszawski parkiet wiodącej roli w tej części świata przez najbliższe cztery lata. Mimo to ludzie mający wpływ na kształt polskiego rynku kapitałowego powinni dołożyć wszelkich starań, aby rok 2012 był dla Polski podwójnym sukcesem – udanej organizacji ME w piłce nożnej powinno towarzyszyć wzmocnienie Warszawy jako regionalnego centrum finansowego.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl






























































