Atmosfera na rynkach finansowych jest coraz mocniej napięta. Inwestorami wstrząsnęły pogłoski, że Hiszpania zamierza znacjonalizować bank Bankia.
Kredytodawca pogrążony przez załamanie na rynku nieruchomości może potrzebować nawet 10 mld euro dokapitalizowania. Takie wiadomości przedstawił portal abc.es. Jednocześnie agencja Reuters poinformowała o zmianie na stanowisku prezesa zagrożonego banku. Nowym prezesem zostanie Jose Ignacio Goirigolzarri, co jest związane z rządowym planem dokapitalizowania banku.
Ponadto rynek żywo reaguje na wieści napływające z Grecji, gdzie trwa powyborczy impas, który rodzi ryzyko konieczności rozpisania kolejnych wyborów. Przejęcie władzy przez ugrupowania przeciwne reformom i wspólnej walucie rodzi ryzyko rozpadu strefy euro. Jednocześnie kraje europejskiej rozważają wstrzymanie wypłaty pomocy, gdyż Ateny nie rokują nadziei na realizację programu naprawczego.
Euro ugięło się pod presją coraz mocniej niepokojących wiadomości i zagościło na najniższym poziomie od końca stycznia. Waluta 17 krajów spadła poniżej psychologicznego poziomu 1,30 dolara i kosztowała 1,2935 dolara przed 17.00.
Ofiarą przeceny euro padł także złoty, który jest wrażliwy na nastroje panujące na rynkach finansowych. Polskiej walucie nie zdołała pomóc Rada Polityki Pieniężnej, która nieoczekiwanie zdecydowała o podniesieniu stóp procentowych, aby przeciwdziałać inflacji wykraczającej poza dopuszczalny zakres wahań.
Złoty tracił prawie 1,2 proc. do dolara, który kosztował 3,2725 złotego. Strata wobec euro i franka wynosiła około 0,6 proc. Za europejską walutę płacono 4,2324 złotego a za szwajcarską 3,5272 złotego. Polski pieniądz był najsłabszy od końca stycznia.
PL



























































