Inwestorzy w Stanach Zjednoczonych znaleźli się w środę pod natłokiem danych makroekonomicznych. Znacznie lepsze od oczekiwań okazały się informacje z amerykańskiego rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów w lipcu wzrosła z 395 tysięcy do 433 tysięcy. Analitycy oczekiwali spadku do 390 tysięcy.
Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w lipcu z -1,3% m/m do 4,9% m/m, czyli powyżej prognozowanego przez analityków poziomu 3,2% m/m. Jednak po wyłączeniu środków transportu nastąpił wyższy niż oczekiwano spadek tego wskaźnika. W czerwcu wyniósł on 2,5% m/m, a w zeszłym miesiącu 0,8% m/m. Analitycy oczekiwali wskazania na poziomie 1% m/m.
Sprzedaż domów zwyżkowała już w czwartym kolejnym miesiącu, w tempie najszybszym od września 2009. Firmy budowlane radziły sobie dzisiaj ponadprzeciętnie. D.R. Horton zarobił 4,8%, a Pulte Homes 2,5%.
Jednak nie powstrzymało to inwestorów od realizacji zysków. Nie znalazły więc potwierdzenia słowa Petera Kennyego, dyrektora Knight Equity Markets. „To naprawdę świetne odczyty, które powinny definitywnie dodać rynkowi animuszu i przyczynić się do wzrostów. Waga tych liczb jest duża nie tylko ze względu na gospodarkę, ale także astroje konsumentów”.
Najpopularniejsze amerykańskie indeksy giełdowe traciły dzisiaj solidarnie, choć dzięki pozytywnym odczytom danych makroekonomicznych spadki były właściwie symboliczne. Standard & Poor’s 500 zniżkował dzisiaj przed godziną osiemnastą o 0,1% do 1026,7 punktów. Nasdaq Composite stracił 0,2% i zatrzymał się na 2020 punktach. Natomiast Dow Jones Industrial Average spadł o 0,03% do 9536 punktów.
TW





























































