W Atenach nie powstanie większość parlamentarna zdolna do utworzenia rządu. W czerwcu odbędą się nowe wybory, w których Grecy będą wybierali pomiędzy cięciem przywilejów socjalnych a wyjściem ze strefy euro. Wynik jest nieznany, ale przezorni Grecy już zaczęli run na banki. Tylko w poniedziałek i we wtorek wypłacili ok. 1,5 mld euro. W 2011 roku depozyty greckich skurczyły się o 17%, czyli o 35,4 mld euro.
Ponadto dwa niezależne źródła poinformowały, że Europejski Bank Centralny przestał pożyczać pieniądze kilku greckim bankom. Agencja Reuters podaje, że instytucje te mają ujemne kapitały własne – czyli że są faktycznymi bankrutami. Nie da się uniknąć wrażenia, że to kolejna decyzja mająca na celu odseparowanie Grecji od strefy euro.
Sesja w Europie rozpoczęła się więc od silnych spadków. Ale po kilku dniach forsownego marszu na południe rynek był już silnie wyprzedany i szybko znaleźli się inwestorzy gotowi uznać obecne wyceny za okazyjne. Giełdy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zakończyły dzień neutralnie.
Źródło: Bankier.pl
Potem na rynek weszli Amerykanie, którzy tradycyjnie zarazili świat optymizmem, rozpoczynając sesję w Nowym Jorku od wzrostów. Indeks S&P500 wykonał ruch powrotny do przełamanego dzień wcześniej wsparcia... i znów zaczął spadać. W końcówce sesji ośmielone tym faktem niedźwiedzie doprowadziły do kolejnej lekkiej przeceny akcji.
Być może spadki ograniczyła percepcja danych makro, które w potocznym odbiorze okazały się „lepsze od oczekiwań”. Raport o produkcji przemysłowej był jednak mylący. W świat poszła informacja o jej wzroście o 1,1% mdm, co było wynikiem dwukrotnie wyższym od oczekiwań. Tyle że dane za marzec zrewidowano w dół z 0% do –0,6%. Efekt netto był więc zgodny z konsensusem, choć dynamika roczna przyspieszyła z 4% do 5,2%.
Silnie i mocniej od prognoz wzrosła za to liczba rozpoczętych budów. W kwietniu wystartowało 717 tys. nowych projektów (w ujęciu anualizowanym) wobec 654 tys. miesiąc wcześniej (wynik zrewidowany na 699 tys.). To kolejne dane świadczące o lekkim ożywieniu w branży mieszkaniowej, z którą jednak nie koresponduje równie wyraźny wzrost sprzedaży.
Ale najważniejszym wsparciem dla cen akcji był komunikat z Rezerwy Federalnej. Podczas kwietniowego posiedzenia władze Fed ponownie zmodyfikowały retorykę, dając nadzieję na wznowienie dodruku pieniądza, gdyby tempo wzrostu gospodarczego w USA zaczęło słabnąć (co zresztą właśnie widzimy). Sama sugestia dotycząca QE3 pozostaje wystarczającym argumentem, aby przekonać niektórych do kupowania akcji.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl




























































