We wtorek świętować będą Japończycy oraz Chińczycy, więc giełdy w Tokio i Szanghaju pozostaną zamknięte. Za to indeksy w Hong Kongu i Seulu kończyły dzisiejszą sesję na przeszło 2-procentowym plusie. Inwestorów nie speszyły dane z Singapuru, którego PKB w czwartym kwartale 2011 roku skurczył się o 4,9% w ujęciu anualizowanym. To wynik nieznacznie lepszy od prognoz ekonomistów, a w całym 2011 roku gospodarka Singapuru urosła o 4,8%. Na ten rok władze państwa-miasta oczekują spowolnienia do 1-3%.
To właśnie stan gospodarki obok kryzysu w strefie euro będzie w tym roku głównym zmartwieniem inwestorów. Rynek zdążył już zdyskontować globalne spowolnienie wzrostu, ale recesja nie została uwzględniona w wycenach. Jeśli Azja i Ameryka obronią się przed europejskim wirusem, to giełdowi optymiści będą mogli liczyć na zarobek.
Powrotowi na rynek Anglosasów towarzyszyć będą ważne dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. O godzinie 16:00 opublikowany zostanie grudniowy odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu. Analitycy mają nadzieję, że ten podstawowy wskaźnik koniunktury wzrósł z 52,7 pkt. do 53,2 pkt. Prognozą tą, choć uzasadnioną wskaźnikami regionalnymi (Chicago, Filadelfia), należy jednak uznać za optymistyczną.
Przed otwarciem handlu w Europie na rynkach terminowych panował ostrożny optymizm. O godzinie 7:45 kontrakty na paryski indeks CAC40 zyskiwały 0,4%, zaś futures na DAX zwyżkowały o 0,2%.
K.K.



























































