Z raportu przygotowanego przez Secus Asset Management, firmy zarządzającej funduszami inwestycyjnymi aktywów niepublicznych, wynika, że jeżeli niskie kursy akcji utrzymają się jeszcze przez kilka miesięcy, to ceny, po których trzeba ogłosić wezwanie (ustalane na podstawie ostatnich sześciu miesięcy) skłonią fundusze PE do bardziej zdecydowanych działań. – Chwilowe wyczekiwanie związane jest z tym, że sprzedający często nie pogodzili się jeszcze z niższymi wycenami, a kupujący zastanawiają się, czy da się kupić taniej. To jednak przejściowa sytuacja – mówi Łukasz Wierzbicki, dyrektor departamentu private equity w SAM.
Cierpliwość inwestorów, którzy powierzyli pieniądze na inwestycje typu PE powoli się kończy. – Fundusze są pod presją. Szukają okazji – mówi Szymon Komorowski z Deloitte. Działające w regionie Europy Środkowo-Wschodniej fundusze siedzą na potężnych pieniądzach. Według szacunków Deloitte mają do wydania w naszym regionie w ciągu najbliższych trzech, czterech lat około 8 mld euro. Połowa z tej kwoty, czyli co najmniej miliard euro rocznie, może trafić do polskich firm. Jakich? W kręgu zainteresowania są spółki usługowe, handlowe, branża energetyczna, telekomunikacyjna, farmaceutyczna, infrastrukturalna oraz dobra konsumpcyjne. Nazwy firm, które już dziś prowadzą rozmowy, są pilnie strzeżone. Wyciek informacji o planach wykupu większościowego pakietu i wycofania jej z obrotu publicznego to okazja dla spekulantów.
Wiadomo, że dla funduszy PE istotna jest także sama struktura akcjonariatu. Dobrze, jeśli wśród udziałowców znajdują się fundusze inwestycyjne i OFE, bo łatwo skupić od nich papiery. Ale może to być także skoncentrowany w rękach jednego właściciela pakiet. Tak było np. z Polmosem Lublin. We wrześniu 2006 roku prawie 41 proc. akcji producenta mocnych alkoholi sprzedał amerykańskiemu funduszowi Oaktree Janusz Palikot. Osiem miesięcy później spółka zniknęła z GPW. Przejęcie spółki publicznej ma dla funduszu kilka zalet. – Oznacza precyzyjną wycenę firmy oraz ograniczone ryzyko znalezienia tzw. trupów w szafie – wylicza Łukasz Wierzbicki z Secusa. Mimo to do tej pory takich transakcji w historii polskiego parkietu było niewiele. – To nowy trend. Tutaj upatrujemy okazji – mówi Wojciech Napiórkowski z funduszu Bridgepoint.
Marta Chmielewska-Racławska
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat






























































