Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-11-05 12:06 Źródło: Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Eurodolar rządzi światem finansów


W październiku nasiliły się związki pomiędzy kursem EUR/USD a pozostałymi rynkami finansowymi. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że od ruchów eurodolara zależą ceny niemal wszystkich innych aktywów finansowych. Źródłem tej nienormalnej sytuacji wydaje się być polityka Rezerwy Federalnej.

W poszukiwaniu związków pomiędzy poszczególnymi rynkami inwestorzy najczęściej wykorzystują współczynnik korelacji Pearsona. Ten znany każdemu początkującemu adeptowi statystyki współczynnik określa zależność pomiędzy dwoma zmiennymi, którymi w naszym przypadku są notowania par walutowych. Przyjmuje się, że o statystycznie istotnej zależności mówimy, gdy współczynnik korelacji przekracza wartość 0,7. Z definicji nie może on być większy niż 1 i mniejszy niż –1.

Tabela korelacji kursów walut, złota, srebra, ropy oraz indeksu S&P500 za październik


Październikowe badanie współczynników korelacji potwierdziło widoczną od ponad roku bardzo silną dodatnią zależność pomiędzy parą euro-dolar a rynkami akcji reprezentowanymi przez amerykański indeks S&P500. W poprzednim miesiącu nowym tegorocznym maksimom na Wall Street towarzyszyły najwyższe od sierpnia 2008 notowania eurodolara. Ale współczynnik korelacji spadł w październiku z 0,95 do 0,89. Niemniej jednak wciąż jest to niezwykle silna zależność i jak na razie nic nie zwiastuje jej znaczącego osłabienia.

W aspekcie wzrostów na parze euro-dolar warto przyjrzeć się parze dolar-frank szwajcarski. W ostatnim miesiącu współczynnik korelacji tych par sięgnął 0,98 i nie był to przypadek – równie wysokie współczynniki odnotowano zarówno dla okresu trzech, sześciu jak i dwunastu miesięcy. Przy czym Szwajcarski Bank Narodowy niczym niepodległości broni poziomu 1,50 na parze euro-frank.

Tymczasem kurs USD/CHF natrafił na poważną barierę na poziomie 1,00 – sto centymów było warte więcej niż sto centów w marcu i kwietniu 2008 roku – był to jedyny taki przypadek we współczesnej historii. W ten sposób możliwość przełamania parytetu na parze dolar-frank przy interwencjach SNB wzmocniła znaczenie bariery 1,50 dla kursu EUR/USD.


Teoretycznie niewiele czynników tłumaczy zależność pomiędzy giełdami a eurodolarem. Jednym z wytłumaczeń jest powiązanie kursu dolara z przychodami eksporterów. Jako że na nowojorskich giełdach notowanych jest wiele ponadnarodowych korporacji, które osiągają zyski na niemal wszystkich kontynentach, to deprecjacja amerykańskiej waluty pozwala im raportować lepsze wyniki wyrażone w USD. Poza tym słabszy dolar zwiększa atrakcyjność amerykańskich akcji względem ich europejskich odpowiedników. Tyle że ta teoria nie tłumaczy, dlaczego w ślad za rosnącym eurodolarem zwyżkują też indeksy w Azji i Europie.

Inne wytłumaczenie zaprezentował profesor Nouriel Robini, według którego związek pomiędzy rynkiem akcji a eurodolarem jest skutkiem działalności globalnych spekulantów. Pożyczają oni bardzo nisko oprocentowane dolary (trzymiesięczny Libor dla USD to zaledwie 0,28%) i kupują bardziej dochodowe (i ryzykowne) aktywa, czyli akcje, kontrakty surowcowe, oraz obligacje w państwach o wyższych stopach procentowych (np. Australia, RPA, Brazylia, Polska).

Ta ostatnia operacja wymaga wymiany dolara na inne waluty, co podnosi ich notowania względem „zielonego”. Im więcej graczy obiera strategię carry trade, tym mocniej słabnie dolar i tym większa staje się popularność tych operacji. Podobnie jak przed kryzysem w przypadku jena tak teraz wzrosty na giełdach są sygnałem do zajęcia krótkich pozycji na dolarze. W ten sposób oba rynki wzajemnie się napędzają: słabszy dolar to wzrosty na Wall Street, a coraz wyższy poziom giełdowych indeksów to dalszy pretekst do osłabiania dolara.

Warto obserwować tą sytuację, bo prędzej czy później wszyscy uczestnicy rynku obstawią już przeciwko dolarowi, co zakończy rajd euro i giełdowych indeksów. Wówczas czekałaby nas globalna przecena aktywów finansowych.

Dodatnia korelacja eurodolara jest równie widoczna w przypadku rynków surowcowych. W październiku korelacja pomiędzy kursem EUR/USD a notowaniami złota i ropy przekroczyła 0,8 i w obu przypadkach była silniejsza niż miesiąc temu.

Na marginesie: niewiarygodnie wygląda sięgający 0,85 współczynnik korelacji pomiędzy złotem a indeksem S&P500 – historycznie metale szlachetne wykazują się niewielkim lub wręcz ujemnym związkiem z rynkami akcji. Zerwanie tej zależności również może być efektem poczynań Fed-u, który zalał rynki finansowe płynnością, na fali której zyskały wszystkie aktywa, niezależnie od swych historycznych powiązań.

Globalne perturbacje docierają także do Polski – głównie za pośrednictwem notowań złotego. W październiku sytuacja „powróciła do normy” – współczynnik korelacji pomiędzy eurodolarem a parą euro-złoty znów przybrał wartość ujemną (czyli im wyższy kurs EUR/USD, tym silniejszy złoty), osiągając poziom –0,7 wobec 0,3 we wrześniu. Związku polskiego pieniądza z Wall Street były niewiele słabsze, dając wynik rzędu –0,6.



Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl





Komentarze do artykułu