Dzisiaj europejskiej walucie nie pomógł nawet dużo lepszy od prognoz odczyt indeksu ZEW. W styczniu ten wskaźnik mierzący nastroje niemiecki inwestorów wzrósł z –45,2 pkt. do –31,0 pkt., wobec oczekiwanych –42 pkt. Zdaniem twórców tego raportu pozytywny wpływ na nastroje miały decyzje niemieckiego rządu oraz cięcia stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym.
Niemniej jednak analitycy liczą, że EBC wkrótce zetnie cenę pieniądza o kolejne 50 punktów bazowych, sprowadzając ją do rekordowo niskiego poziomu 1,50%. W styczniu stopy procentowe w Eurolandzie zostały obniżone o pół punktu procentowego. Oczekiwania na kolejne obniżki wzmogły się po wczorajszej publikacji Komisji Europejskiej, która zrewidowała w dół swoje prognozy makroekonomiczne i szacuje w tym roku spadek PKB strefy euro na 1,9% r/r.
W ten sposób stopy procentowe w większości rozwiniętych krajów świata zbliżyłyby się do zera. Praktycznie zerowe stopy procentowe mają już Stany Zjednoczone, Japonia i Szwajcaria. Zdaniem ekonomistów w tym roku do tego klubu dołączy także Wielka Brytania a być może także Kanada i Euroland. Niskie różnice w poziomie stóp procentowych zwiększają rolę ryzyka. A nadal uważa się, że najbezpieczniejsze są papiery dłużne emitowane przez rząd USA.
W rezultacie o godzinie 14:40 za euro płacono już tylko 1,2941 dolara, czyli o 1% mniej niż na zamknięciu poniedziałkowych kwotowań. Funt szterling traci wobec dolara aż 3,5% i jest najsłabszy od lipca 2001 roku.
K.K.

























































