2009-04-07 06:11 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Drogowcy zrobią porządek z absurdalnymi zakazami
Służby wezmą pod lupę miejsca, gdzie znaki zbyt rygorystycznie ograniczają prędkość - pisze "Polska".
Jak czytamy w dzienniku, w połowie maja pracownicy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad skontrolują kilka tysięcy takich miejsc - szczególnie tam, gdzie ograniczenie prędkości wydaje się nie mieć sensu lub jest po prostu niebezpieczne.
Gazeta wyjaśnia, że zmiany są konieczne, ponieważ w przyszłym roku ruszy w Polsce automatyczny system nadzoru nad wszystkimi fotoradarami. W związku z tym kary za przekroczenie prędkości znacznie wzrosną. Dziennik podkreśla, że skoro prawo wobec kierowców ma być surowsze, to powinno być również bardziej racjonalne.
Według "Polski", na naszych drogach wiele przepisów jest absurdalnych. Jako przykład wymieniane jest oznakowanie Trasy Siekierkowskiej w Warszawie. Jest to trzypasmowa, bezpieczna droga szybkiego ruchu, jednak w pewnym miejscu widnieje znak ograniczający prędkość do 50 km na godzinę. Na tych, którzy nie zwolnią, często czai się nieoznakowany radiowóz z kamerą. Drastyczne ograniczenie prędkości jest spowodowane tym, że droga zwęża się tam do dwóch pasów.
"Polska" wylicza, że grzechem polskich inżynierów ruchu jest często zwykłe niedbalstwo. Drogowcy zapominają bowiem usunąć ograniczenia prędkości po remoncie.
Gazeta wyjaśnia, że ustawę radarową, która ma wejść w życie w przyszłym roku, musi jeszcze podpisać prezydent Lech Kaczyński. Gdy to zrobi, kontrolę nad fotoradarami przejmie Główny Inspektorat Transportu Drogowego i to on będzie decydował, gdzie ustawić sprzęt.
"Polska"/IAR/kw/jędras
Jak czytamy w dzienniku, w połowie maja pracownicy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad skontrolują kilka tysięcy takich miejsc - szczególnie tam, gdzie ograniczenie prędkości wydaje się nie mieć sensu lub jest po prostu niebezpieczne.
Gazeta wyjaśnia, że zmiany są konieczne, ponieważ w przyszłym roku ruszy w Polsce automatyczny system nadzoru nad wszystkimi fotoradarami. W związku z tym kary za przekroczenie prędkości znacznie wzrosną. Dziennik podkreśla, że skoro prawo wobec kierowców ma być surowsze, to powinno być również bardziej racjonalne.
Według "Polski", na naszych drogach wiele przepisów jest absurdalnych. Jako przykład wymieniane jest oznakowanie Trasy Siekierkowskiej w Warszawie. Jest to trzypasmowa, bezpieczna droga szybkiego ruchu, jednak w pewnym miejscu widnieje znak ograniczający prędkość do 50 km na godzinę. Na tych, którzy nie zwolnią, często czai się nieoznakowany radiowóz z kamerą. Drastyczne ograniczenie prędkości jest spowodowane tym, że droga zwęża się tam do dwóch pasów.
"Polska" wylicza, że grzechem polskich inżynierów ruchu jest często zwykłe niedbalstwo. Drogowcy zapominają bowiem usunąć ograniczenia prędkości po remoncie.
Gazeta wyjaśnia, że ustawę radarową, która ma wejść w życie w przyszłym roku, musi jeszcze podpisać prezydent Lech Kaczyński. Gdy to zrobi, kontrolę nad fotoradarami przejmie Główny Inspektorat Transportu Drogowego i to on będzie decydował, gdzie ustawić sprzęt.
"Polska"/IAR/kw/jędras
- Drogowcy zrobią porządek z absurdalnymi zakazami Autor: ~krzychu-k14 2009-04-07 19:06
- Potwierdzam że te ograniczenia nie są dla nowoczesnych samochodów może dla starych syrenek i maluchów to miało sens ale nie teraz. Jak miałem swego czasu ponad 20 punktów na koncie się zaparłem i jeźd (..)
- Drogowcy zrobią porządek z absurdalnymi zakazami Autor: ~pomidor 2009-04-07 08:03
- mandatem to trzeba ukarać imbecyli,. którzy te bezsensowne znaki stawiali i stawiają

Dodaj komentarz