W ubiegłym tygodniu rynek walutowy przeżył silną korektę kursu EUR/USD, który wówczas obniżył się aż o 5 centów. Jednak pierwszy poświąteczny dzień handlu przynosi silne osłabienie amerykańskiej waluty.
Zdaniem analityków do sprzedaży dolarów skłania perspektywa publikacji indeksu nastrojów konsumentów, który według prognoz w marcu znalazł się na najniższym poziomie od pięciu lat, potwierdzając obawy o spadek konsumpcji w USA. Tymczasem wydatki Amerykanów odpowiadają za ponad 70% dochodu narodowego Stanów Zjednoczonych.
O godzinie 14:10 euro można było zamienić na 1,5580 dolara, czyli o 1,1% więcej niż jeszcze na otwarciu dzisiejszych kwotowań. Względem jena dolar stracił 0,7% i zanotował kurs 100,02 jenów.
Ponowna deprecjacja dolara wywołała wzrost cen surowców: notowania miedzi, złota i srebra notują kilkuprocentowe wzrosty. Od poziomu 100$ za baryłkę odbił się także kurs ropy naftowej.
Powodów do optymizmu nie dostarczył też indeks Standard & Poor's/Case Shiller, który mierzy ceny domów w 20 największych amerykańskich miastach. W styczniu wskaźnik ten zgodnie z przewidywaniami obniżył się o 10,7% r/r, a spadki cen w 16 z 20 metropolii były największe od początku obliczania tego miernika. Niższe ceny domów zmniejszają tzw. efekt bogactwa, który sprawia, że Amerykanie są skłonni zaciągać nowe pożyczki konsumpcyjne pod zastaw posiadanych nieruchomości.
K.K.




























































