2008-03-19 07:31 Źródło: POLSKA Gazeta Opolska
Dolar wciąż spada na łeb na szyję
Być może w ciągu najbliższych dni największe banki centralne na świecie
zdecydują się na interwencję i bezprecedensową w historii akcję ratowania
amerykańskiej waluty przed totalną zapaścią. Będą skupować dolara, by
powstrzymać jego spadki. A ten traci na wartości w niespotykanym dotąd
tempie. Wczoraj za dolara płacono w Polsce już tylko 2,25 zł, o jeden
grosz mniej niż w piątek. Przez rok stracił w stosunku do złotego 63 gr.
Podobnie jak nasza waluta, również do dolara umacnia się euro. Kosztowało
wczoraj już 1,59 dol. - o dwa centy więcej niż w piątek.
Na pierwszy rzut oka taniejący dolar niesie ze sobą same korzyści. Możemy na przykład pomyśleć o tańszych zakupach za granicą, wakacjach czy krótkoterminowych kredytach w amerykańskiej walucie. Jeżeli jednak spadki nie zostaną szybko powstrzymane, sytuacja może zaowocować dużymi zawirowaniami na rynkach. Dolar był bowiem do tej pory główną światową walutą. Wystarczy wspomnieć o tym, że banki centralne na świecie utrzymują w dolarze większość swoich rezerw walutowych. Do tego wyłącznie w amerykańskim pieniądzu do tej pory były rozliczane wszystkie transakcje na rynku ropy. O tym, w jak poważnych tarapatach znalazł się dolar, może świadczyć fakt, że Wenezuela, piąty na świecie eksporter ropy naftowej, zdecydowała, że będzie rozliczać się w euro. Jak podkreślił Rafael Ramirez, wenezuelski minister do spraw ropy, taki krok to właśnie odpowiedź na nieustające spadki dolara. Plan przejścia na euro ma też Iran oraz inne kraje zrzeszone w organizacji producentów i eksporterów ropy OPEC.
Amerykańska waluta ponosi także konsekwencje w skali mikro. Kelnerzy w egipskich restauracjach np. odmawiają przyjmowania napiwków w dolarach. Wolą mocniejsze euro. Inwestorzy tracą zaufanie do dolara, bo amerykańskiej gospodarce po krachu na rynkach finansowych zajrzało w oczy widmo recesji. - Chyba nikt nie jest w stanie ogarnąć problemów, które w USA są już przyrównywane do czasów Wielkiego Kryzysu z lat 30. ubiegłego wieku - mówi Marek Rogalski, główny analityk domu maklerskiego First International Traders.
Bank centralny w USA znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. W celu ponownego rozkręcenia gospodarki musi podejmować decyzje o kolejnych obniżkach stóp procentowych. Mają one pomóc osobom, które zaciągnęły kredyty hipoteczne i przestały radzić sobie z ich spłatą. Dzięki niższym stopom zmniejsza się wysokość ich rat.
Już w tym roku stopy procentowe spadły w USA o 1,25 pkt proc. do poziomu 3 proc. Dzisiaj najprawdopodobniej zostaną obniżone o kolejne 0,50 pkt proc. do poziomu 2,50 proc. - To zapewne nie koniec cięć - twierdzi Grzegorz Jaworski, analityk z firmy doradczej ECM. - Żadnym zaskoczeniem dla inwestorów nie będzie docelowa stopa na poziomie 1 proc. - dodaje. Do tak rekordowego poziomu amerykański bank centralny sprowadził stopy ostatni raz w 2001 roku. Wówczas ten krok miał złagodzić zawirowania, które w amerykańskiej gospodarce zostały wywołane przez ataki na World Trade Center.
Zdaniem analityków dzisiejsza sytuacja jest poważniejsza, bo krach na rynkach finansowych uderzył w fundamenty największej gospodarki na świecie.
- Fed szuka sposobu na odbudowanie zaufania do amerykańskiej gospodarki. Jednak wydaje się, że coraz mniej inwestorów jeszcze wierzy w to, że jego działania przyniosą pożądane skutki - przyznaje Grzegorz Jaworski.
Jak skorzystać na słabym dolarze
Pomyśl o zakupach za granicą Słaby dolar powoduje, że coraz bardziej opłacalne staje się kupowanie towarów w USA. Jednak niekoniecznie trzeba od razu tam jechać. Wystarczy rozejrzeć się na takich portalach jak eBay.com czy Amazon.com. Sprzęt elektroniczny można tam znaleźć w cenach o tysiąc zł niższych niż w Polsce.
Kredyty tak, ale tylko na krótko Dolar jest w tej chwili o 4 gr tańszy od franka szwajcarskiego. Dlatego wiele osób myśli o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego w dolarach. To jednak zbyt duże ryzyko. Warto za to pomyśleć o kredytach krótkoterminowych w dolarze, tj. na 2-3 lata.
Zarobić na surowcach Złoto i ropę naftową często określa się mianem antydolara. Chodzi o to, że gdy dolar tanieje, surowce zawsze idą w górę. Można na tym zarobić, inwestując w fundusze, które lokują pieniądze w surowcach.
1,83 zł stracił dolar w porównaniu do złotego od początku 2000 roku
0,63 zł stracił dolar w stosunku do naszej waluty w ciągu ostatniego roku
POLSKA Gazeta Opolska
Łukasz Pałka
Na pierwszy rzut oka taniejący dolar niesie ze sobą same korzyści. Możemy na przykład pomyśleć o tańszych zakupach za granicą, wakacjach czy krótkoterminowych kredytach w amerykańskiej walucie. Jeżeli jednak spadki nie zostaną szybko powstrzymane, sytuacja może zaowocować dużymi zawirowaniami na rynkach. Dolar był bowiem do tej pory główną światową walutą. Wystarczy wspomnieć o tym, że banki centralne na świecie utrzymują w dolarze większość swoich rezerw walutowych. Do tego wyłącznie w amerykańskim pieniądzu do tej pory były rozliczane wszystkie transakcje na rynku ropy. O tym, w jak poważnych tarapatach znalazł się dolar, może świadczyć fakt, że Wenezuela, piąty na świecie eksporter ropy naftowej, zdecydowała, że będzie rozliczać się w euro. Jak podkreślił Rafael Ramirez, wenezuelski minister do spraw ropy, taki krok to właśnie odpowiedź na nieustające spadki dolara. Plan przejścia na euro ma też Iran oraz inne kraje zrzeszone w organizacji producentów i eksporterów ropy OPEC.
Amerykańska waluta ponosi także konsekwencje w skali mikro. Kelnerzy w egipskich restauracjach np. odmawiają przyjmowania napiwków w dolarach. Wolą mocniejsze euro. Inwestorzy tracą zaufanie do dolara, bo amerykańskiej gospodarce po krachu na rynkach finansowych zajrzało w oczy widmo recesji. - Chyba nikt nie jest w stanie ogarnąć problemów, które w USA są już przyrównywane do czasów Wielkiego Kryzysu z lat 30. ubiegłego wieku - mówi Marek Rogalski, główny analityk domu maklerskiego First International Traders.
Bank centralny w USA znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. W celu ponownego rozkręcenia gospodarki musi podejmować decyzje o kolejnych obniżkach stóp procentowych. Mają one pomóc osobom, które zaciągnęły kredyty hipoteczne i przestały radzić sobie z ich spłatą. Dzięki niższym stopom zmniejsza się wysokość ich rat.
Już w tym roku stopy procentowe spadły w USA o 1,25 pkt proc. do poziomu 3 proc. Dzisiaj najprawdopodobniej zostaną obniżone o kolejne 0,50 pkt proc. do poziomu 2,50 proc. - To zapewne nie koniec cięć - twierdzi Grzegorz Jaworski, analityk z firmy doradczej ECM. - Żadnym zaskoczeniem dla inwestorów nie będzie docelowa stopa na poziomie 1 proc. - dodaje. Do tak rekordowego poziomu amerykański bank centralny sprowadził stopy ostatni raz w 2001 roku. Wówczas ten krok miał złagodzić zawirowania, które w amerykańskiej gospodarce zostały wywołane przez ataki na World Trade Center.
Zdaniem analityków dzisiejsza sytuacja jest poważniejsza, bo krach na rynkach finansowych uderzył w fundamenty największej gospodarki na świecie.
- Fed szuka sposobu na odbudowanie zaufania do amerykańskiej gospodarki. Jednak wydaje się, że coraz mniej inwestorów jeszcze wierzy w to, że jego działania przyniosą pożądane skutki - przyznaje Grzegorz Jaworski.
Jak skorzystać na słabym dolarze
Pomyśl o zakupach za granicą Słaby dolar powoduje, że coraz bardziej opłacalne staje się kupowanie towarów w USA. Jednak niekoniecznie trzeba od razu tam jechać. Wystarczy rozejrzeć się na takich portalach jak eBay.com czy Amazon.com. Sprzęt elektroniczny można tam znaleźć w cenach o tysiąc zł niższych niż w Polsce.
Kredyty tak, ale tylko na krótko Dolar jest w tej chwili o 4 gr tańszy od franka szwajcarskiego. Dlatego wiele osób myśli o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego w dolarach. To jednak zbyt duże ryzyko. Warto za to pomyśleć o kredytach krótkoterminowych w dolarze, tj. na 2-3 lata.
Zarobić na surowcach Złoto i ropę naftową często określa się mianem antydolara. Chodzi o to, że gdy dolar tanieje, surowce zawsze idą w górę. Można na tym zarobić, inwestując w fundusze, które lokują pieniądze w surowcach.
1,83 zł stracił dolar w porównaniu do złotego od początku 2000 roku
0,63 zł stracił dolar w stosunku do naszej waluty w ciągu ostatniego roku
POLSKA Gazeta Opolska
Łukasz Pałka



Dodaj komentarz