Dzisiejszy „Financial Times” cytując anonimowych urzędników z USA i Europy napisał, że rządy po obu stronach Atlantyku wolałyby widzieć mocniejszego dolara. Zdaniem traderów artykuł ten w połączeniu ze słabszymi danymi makro (sprzedaż detaliczna, wskaźniki koniunktury) wpłynął na osłabienie się euro.
W ten sposób znowu pojawiły się spekulacje, że EBC zacznie wkrótce obniżać stopy procentowe w obawie o zbyt silne euro oraz o słabnący wzrost gospodarczy w strefie euro. Dlatego też szczególną wagę będzie miała dzisiejsza konferencja Jean-Claude’a Tricheta, który może zasygnalizować zmianę w dotychczasowej polityce monetarnej. Z kolei sama decyzja EBC nie powinna zaskoczyć – wszyscy analitycy spodziewają się pozostawienia ceny pieniądza na poziomie 4,0%.
Do tej pory wypowiedzi szefa EBC były bardzo „jastrzębie” – Trichet zgodnie z misją Europejskiego Banku Centralnego opowiadał się za zdecydowaną walką z inflacją, która powoli staje się podstawowym zagrożeniem dla Europy. Dlatego też niektórzy ekonomiści nie zakładają obniżek ceny pieniądza w strefie euro w tym roku.
Tymczasem o godzinie 9:50 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5332 dolara, czyli o 0,4% niżej niż na zamknięciu wczorajszych kwotowań. Względem jena „zielony” stracił jednak aż 0,9%, notując wartość 103,70 jenów.
Według analityków technicznych kluczowym oporem dla pary euro-dolar jest poziom 1,5230$, stanowiący połowę zniesienia ostatniej fali wzrostu z lutowego minimum (1,4440$) do ostatniego szczytu na wysokości 1,6019$.
K.K.





























































