Kiedy w Polsce trwała jeszcze noc, w Japonii znany już był odczyt Produktu Krajowego Brutto za III kwartał. Kraj Kwitnącej Wiśni doczekał się dobrych informacji. Dynamika PKB bowiem wzrosła w ujęciu anualizowanym z 2,7% do 4,8%. W ujęciu rocznym sytuacja nadal prezentuje się jednak mizernie, choć wspomniana dynamika zanotowała wzrost z –7% do –4,5%.
„Dane makroekonomiczne z Japonii okazały się zaskakująco dobre. Nadały one rozpędu wzrostowi apetytu na ryzyko wśród inwestorów. To z kolei przekłada się na zwiększone zainteresowanie walutami państw o wyższych stopach procentowych, które umacniają się kosztem dolara”, uważa Lee Hardman z Bank of Tokyo-Mitsubishi UFJ.
Grupa APEC, zrzeszająca państwa z rejonu Azji i Pacyfiku, które wytwarzają 54% światowego PKB, ma zamiar powstrzymać się od stawiania barier przed nowymi inwestycjami. Deklaracja wspomnianych państw nie zawierała jednak informacji na temat zniekształceń kursów walutowych. Manipulowanie wartością własnej waluty przejawia się w czasach kryzysu jako recepta na rozwój krajowego eksportu. Słabsza waluta zwiększa bowiem atrakcyjność towarów danego państwa zagranicą.
Do takich państw należą między innymi Chiny. Tamtejsze Ministerstwo Handlu uznaje naciski innych państw na umocnienie się juana za nieuczciwe. Co ciekawe ma obecnie miejsce czterodniowa wizyta Baracka Obamy w Kraju Środka. Tymczasem również Stanom Zjednoczonym nie przeszkadza coraz słabszy dolar.
Około godziny 10.30 za jedno euro płacono 1,4978 USD, co stanowiło wynik o 1% lepszy od piątkowego minimum tej pary walutowej, kiedy to euro było warte 1,4824 USD. Podobne ruchy można było zaobserwować na parze euro z inną walutą uważana za bezpieczną, japońskim jenem. Kurs EUR/JPY zwyżkował od piątku o 0,9%, ze 132,82 jenów do 134,02 jenów.
TW



























































