Dzisiejszy poranek przyniósł spadek kursu EUR/USD do poziomu 1,3165$. Eurodolar zbliżył się więc do lokalnego minimum z poniedziałku, które wyznaczało poziom sprzed historycznej decyzji Fed-u z 18. marca. Wówczas Rezerwa Federalna zdecydowała się na bezprecedensowy dodruk dolarów, co wywołało gwałtowną deprecjację amerykańskiej waluty.
Ale jeszcze przed południem euro zaczęło nabierać siły. Aprecjację wspólnotowej waluty tylko na chwilę zatrzymały dane Eurostatu. W styczniu stopa bezrobocia w strefie euro podskoczyła z 8,2% do 8,5% (oczekiwano 8,3%) i była najwyższa od sierpnia 2005 roku. Sytuacja na rynku pracy w Hiszpanii oraz Irlandii pogarsza się w zastraszającym tempie.
Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie według firmy ADP w marcu pracę w sektorze prywatnym straciło aż 742 tysiące ludzi. Tymczasem ekonomiści spodziewali się wyniku na poziomie –648 tys. względem –697 tys. odnotowanych miesiąc wcześniej. Publikacja tych danych zepsuła poprawiające się nastroje inwestycyjne, co przełożyło się na niewielkie umocnienie dolara.
W efekcie o godzinie 14:30 za euro płacono 1,3245 dolara, a więc praktycznie tyle samo co na zamknięciu wtorkowych kwotowań.
Ale to jeszcze nie koniec emocji na rynku walutowym. O godzinie 16:00 czeka nas publikacja marcowego indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu. Chociaż analogiczne wskaźniki w gospodarkach europejskich oraz azjatyckich odnotowały niewielkie wzrosty, to analitycy prognozują spadek jego do poziomu 35,5 pkt.
K.K.


























































