W ubiegłym tygodniu amerykańskie komercyjne rezerwy ropy zmniejszyły się o 3,9 mln baryłek, czyli przeszło dwukrotnie więcej od oczekiwań. Inwestorom nie przeszkadzał za to zdecydowany przyrost zapasów benzyny (o 3,4 mln baryłek), ponieważ równocześnie dane Departamentu Energii pokazały niewielki wzrost zużycia paliw (o 1,1% r/r).
Informacje te pomogły stronie popytowej podnieść cenę „czarnego złota” ponad psychologiczny poziom 70$ za baryłkę. Do zwyżki na rynku ropy przyczyniło się też osłabienie dolara – kurs EUR/USD pokonał poziom 1,39$.
Natomiast w czwartek o godzinie 13:30 ropą marki Brent handlowano po kursie 70,45$ za baryłkę, czyli nieznacznie poniżej poziomu z wczorajszego zamknięcia.
Dobrą wiadomość dla posiadaczy długich pozycji miał też Bank Światowy, który podwyższył prognozę tegorocznej dynamiki PKB Chin z 6,5% do 7,2%. O postępującym ożywieniu gospodarczym w Państwie Środka świadczy też spadek eksportu oleju napędowego – w maju Chiny sprzedały za granicę 390 tys. ton diesla wobec 510 tys. miesiąc wcześniej. Oznacza to, że trzecia gospodarka świata znów potrzebuje więcej paliwa.
„Popyt z pewnością jest niższy niż rok temu, ale widać też pewne oznaki poprawy” – skomentował te dane Andrey Kryuchenkov z londyńskiej firmy VTB Capital.
K.K.





























































