W ubiegłym tygodniu amerykańskie komercyjne rezerwy ropy zwiększyły się o 0,8 mln baryłek, podczas gdy prognozowano ich spadek o 1,1 mln. Przybyło też 2,8 mln baryłek oleju napędowego i opałowego (towaru tego przybywa już siódmy tydzień z rzędu), a stan zapasów benzyny pozostał bez większych zmian. Z drugiej strony amerykańskie rafinerie zmniejszyły produkcję (wykorzystanie mocy produkcyjnych spadło o 0,7 pkt. proc., do poziomu 88,6%), co przełożyło się na mniejszy import surowca do Stanów Zjednoczonych.
W ubiegłym tygodniu konsumpcja ropy w USA ukształtowała się na poziomie 20 mln baryłek dziennie i była o 5% niższa od tegorocznego szczytu z początku stycznia.
„Znaczący spadek popytu jest zupełnie nową historią” – powiedział agencji Bloomberga Gerard Burg, ekonomista z National Australia Bank.
Wczorajsze dane Departamentu Energii, według których zużycie benzyny w USA wyniosło średnio 9,28 mln baryłek dziennie (o 2,1% mniej niż rok wcześniej), potwierdziły wcześniejszy raport firmy MasterCard który pokazał spadek konsumpcji benzyny o 2,7% r/r.
W rezultacie notowania „czarnego złota” zaczęły zmierzać w kierunku 130$ za baryłkę. O godzinie 9:30 taka ilość surowca gatunku Light Crude kosztowała 133.93$, a więc o 62 centy mniej niż w środę. Ropa marki Brent była wyceniana na 133,92$ za baryłkę, po spadku o 43 centy.
K.K.


























































