Według dzisiejszych danych Eurostatu w marcu sprzedaż detaliczna w całej strefie euro spadła o 0,4% m/m, podczas gdy ekonomiści liczyli na wzrost o 0,2%. W ujęciu rocznym spadek ten wyniósł aż 1,6%, przy czym najgorszą dynamikę zanotowały Hiszpania (-5,3% r/r), Dania (-4,6%) i Belgia (-3,8%). Ujemne wartości tego wskaźnika odnotowały także Niemcy i Francja – to z kolei rodzi poważne obawy o kondycję całej gospodarki Eurolandu.
Słabsze dane o sprzedaży detalicznej mogą sygnalizować zmniejszenie presji inflacyjnej i w ten sposób zwiększyć oczekiwania na obniżki stóp procentowych w Eurolandzie. Jednak taka decyzja z pewnością nie zapadnie jutro, kiedy zaplanowane jest najbliższe posiedzenie Rady EBC.
Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku bardziej od prognoz wzrosła wydajność pracy – wstępne dane Departamentu Pracy za pierwszy kwartał mówią o wzroście o 2,2%, czyli o 1 pkt. proc. więcej od oczekiwań ekonomistów. Dane te pokazują, że amerykańskie przedsiębiorstwa ograniczając zatrudnienie przystosowują się do trudniejszej sytuacji gospodarczej.
O godzinie 14:40 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5419 dolara, czyli o 0,7% niżej niż na otwarciu dzisiejszych kwotowań. Amerykańska waluta umocniła się również o 0,7% względem jena, osiągając wartość 105,46 jenów. „Zielony” najwięcej zyskał względem funta, wobec którego umocnił się o prawie 1%, a jednego dolara można było zamienić na 1,9544 funta.
K.K.



























































