2009-11-20 13:05 Źródło: Bankier.pl
Czy to ostatni dobry tydzień dla inwestujących w miedź?
W tym tygodniu posiadacze miedziowych kontraktów mieli powody do zadowolenia – kurs metalu niemal doszedł do 7.000$, osiągając najwyższy pułap od 14 miesięcy. Ale nad miedzią zbierają się coraz ciemniejsze chmury, za sprawą których cena tego surowca może znaleźć się znacznie niżej niż obecnie.
W piątek o godzinie 12:50 w Londynie za tonę miedzi płacono 6.730$, czyli o 0,7% mniej niż wczoraj, ale wciąż o 3,1% niż tydzień temu. W środę tona czerwonego metalu kosztowała nawet 6.992$ i była o 130% wyższa niż na początku roku.
Jednakże dalsze wzrosty cen miedzi stoją pod znakiem zapytania. W krótkim terminie podstawowym zagrożeniem dla posiadaczy długich pozycji jest pogorszenie nastrojów na rynkach akcji i związana z tym aprecjacja dolara. Takie zachowanie świadczy o wzroście awersji do ryzyka i może się przełożyć na nagłe wyjście spekulacyjnego kapitału z rynków surowcowych. Aczkolwiek scenariusza zakładającego rajd św. Mikołaja fundowany przez tanie pożyczki w dolarze nie należy jeszcze definitywnie przekreślać.
Ale w dłuższym horyzoncie czasowym coraz bardziej niepokoi sytuacja po stronie popytu na realny metal. W magazynach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali zalega już 421.875 ton miedzi, czyli o 64% więcej niż jeszcze cztery miesiące temu. Ponieważ praktycznie nikt nie odbiera surowca z giełdowych magazynów, to jej rezerwy rosną nieprzerwanie od 19 tygodni.
Dane z magazynów potwierdzają też słabość chińskiego popytu, który w pierwszej połowie roku notował historyczne rekordy i był główną przesłanką przy zakupie miedziowych kontraktów przez inwestorów. Ale wszystko wskazuje na to, że Chińczycy zapełnili już swoje magazyny i w 2010 roku będą kupować znacznie mniej surowca niż obecnie. Przy rosnącej produkcji krajowej i większej dostępności miedzianego złomu (efekt wyższych cen) najbardziej ucierpi import ze składów LME.
Krzysztof Kolany
REKLAMA
W piątek o godzinie 12:50 w Londynie za tonę miedzi płacono 6.730$, czyli o 0,7% mniej niż wczoraj, ale wciąż o 3,1% niż tydzień temu. W środę tona czerwonego metalu kosztowała nawet 6.992$ i była o 130% wyższa niż na początku roku.
Jednakże dalsze wzrosty cen miedzi stoją pod znakiem zapytania. W krótkim terminie podstawowym zagrożeniem dla posiadaczy długich pozycji jest pogorszenie nastrojów na rynkach akcji i związana z tym aprecjacja dolara. Takie zachowanie świadczy o wzroście awersji do ryzyka i może się przełożyć na nagłe wyjście spekulacyjnego kapitału z rynków surowcowych. Aczkolwiek scenariusza zakładającego rajd św. Mikołaja fundowany przez tanie pożyczki w dolarze nie należy jeszcze definitywnie przekreślać.
Ale w dłuższym horyzoncie czasowym coraz bardziej niepokoi sytuacja po stronie popytu na realny metal. W magazynach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali zalega już 421.875 ton miedzi, czyli o 64% więcej niż jeszcze cztery miesiące temu. Ponieważ praktycznie nikt nie odbiera surowca z giełdowych magazynów, to jej rezerwy rosną nieprzerwanie od 19 tygodni.
Dane z magazynów potwierdzają też słabość chińskiego popytu, który w pierwszej połowie roku notował historyczne rekordy i był główną przesłanką przy zakupie miedziowych kontraktów przez inwestorów. Ale wszystko wskazuje na to, że Chińczycy zapełnili już swoje magazyny i w 2010 roku będą kupować znacznie mniej surowca niż obecnie. Przy rosnącej produkcji krajowej i większej dostępności miedzianego złomu (efekt wyższych cen) najbardziej ucierpi import ze składów LME.
Krzysztof Kolany
- Czy to ostatni dobry tydzień dla inwestujących w miedź? Autor: ~Bzdury! 2009-11-20 19:10
- Tak, tak a świstak dalej zawija te miedziane sreberka. No coment!



Dodaj komentarz