Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-04-15 06:00 Źródło: Inforynek

Czy to jeszcze zakupy, czy to już rozrywka?


W filmie "Czeski sen" została opowiedziana historia nieistniejącego supermarketu, który został wykreowany za pomocą kilkuset reklam i kusił niskimi cenami. W dzień otwarcia, kiedy zjawiło się pod nim dwa tysiące prażan, okazało się, że ów supermarket to tylko kolorowa fasada podparta kilkoma słupami. Artystyczny żart bez wątpienia udał się, ale przy okazji pokazał nowy trend w Europie Środkowo-Wschodniej. Wielkie centra handlowe stały się miejscami, gdzie ludzie codziennie przyjeżdżają tysiącami na tanie zakupy i rozrywkę, a słowa wypowiadane przez dziewczynkę w filmie – „kiedy idę z rodziną na spacer, albo siedzę w domu, wtedy jest pochmurno. Zawsze kiedy jedziemy do dużego sklepu, pojawia się słońce” - mogłoby wypowiedzieć każde dziecko od Los Angeles, przez Wiedeń aż po Pekin.


Od prawie dwudziestu lat Polska, jak i nasi sąsiedzi, należy do krajów, które zostały wchłonięte do strefy globalnej konsumpcji. Sklepy zaczęły wyrastać jeden po drugim coraz bardziej powiększając swój rozmiar i asortyment. Jednak okazały się za małe dla wielkich mas konsumentów, którzy poza zwykłymi zakupami wymagają czegoś więcej. Dla zaspokojenia tych potrzeb powstały wielkie centra handlowe, które są już niemal stałą częścią krajobrazu przy każdej "wylotówce" z większego miasta. Pod jednym dachem kupić tam można wszystko: począwszy od artykułów spożywczych, po sprzęty AGD i RTV, kończąc na materiałach budowlanych czy samochodach. Georg Ritzer, autor głośnej książki „Magiczny świat konsumpcji”, pisze o tzw. nowych środkach konsumpcji, wielkopowierzchniowych centrach handlowych, w których można zaspokoić wszystkie potrzeby konsumenta, również te związane z rozrywką. Zakupy przestały być nudną codziennością, a stały się rodzinną przygodą. Normalnym zjawiskiem socjologicznym stało się całorodzinne spędzanie wolnego czasu przed telewizorem, który kreuje potrzeby i jeżdżenie na wspólne zakupy by te potrzeby zaspokajać. Przez co już polski sposób konsumowania przypomina ten znany nam z zachodu.

Dziś największe polskie centra handlowe - jak podwrocławski Park Handlowy Bielany zajmujące powierzchnię 90 tys. metrów kwadratowych czy warszawskie Janki mniejsze o 30 tys. metrów kwadratowych - to prawdziwe miasta w miastach. Liczba sklepów liczona w setkach, dziesiątki barów i restauracji, kina, tysiące miejsc parkingowych, własna komunikacja - to nadal jednak za mało. Każde kolejne centrum musi być większe od poprzedniego. Mimo to krakowskie, warszawskie czy wrocławskie aglomeraty to nadal małe bazary w porównaniu z ich światowymi odpowiednikami. Te są nieraz parokrotnie większe, posiadają własne parki rozrywki, mini-oceanaria, kasyna, aquaparki. Nie wspominając już nawet, że otoczone są parkami, biurowcami oraz pięciogwiazdkowymi hotelami. Już Emil Zola, ponad sto lat temu pisał, że galerie handlowe powstały jako teren przygód dla zamożnych niepracujących kobiet. A dziś zakupy mogą być przygodą dla każdego, kto tylko posiada pieniądze. Szefowie wielkich centrów handlowych wiedzą, że obniżka cen już nie wystarczy, by ludzie zaczęli do nich przyjeżdżać. Muszą spełniać wszystkie pragnienia konsumenta, a przy okazji zarobić pieniądze nie tylko na sprzedawaniu produktów, ale również na rozrywce. Jest to kwestia współczesnego eskapizmu, który zapewnia nie tylko ucieczkę w sferę marzeń, lecz również ich realizowania.

Już analizy działalności Disneylandu - mówi Marek Boretti, architekt - pokazały, że jedynie 20 proc. wpływów pochodzi ze sprzedaży biletów, natomiast 80 proc. ze sprzedaży produktów na terenie parku rozrywki. W podobny sposób kształtują się dochody centrów handlowych, które zarabiają już nie tylko na sprzedaży tych produktów, które początkowo konsument chciał kupić, lecz na tych, które dodatkowo włożył do koszyka lub na pieniądzach, jakie wydał w barach czy kinach przylegających do sklepów. Dokonać tego mogą jednak tylko w wypadku, jeżeli zapewniają dobrą popkulturalną rozrywkę, która pozwoli ludziom zapomnieć o codzienności i będą kusić całe rodziny, by wolne dni spędzały właśnie w centrum handlowym, które zapewni im nie tylko miejsce na zakupy, ale również takie, gdzie będą mogli coś zjeść (bary, restauracje), odpocząć (parki), czy rozerwać się (kina, koncerty). Profesor Zygmunt Bauman nazwał to procesem efemeryzacji, czyli nieustannej pogoni konsumentów za nowymi wrażeniami.

W Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie nie jest łatwo znaleźć miejsce, gdzie można by zaspokoić swoje wszystkie potrzeby konsumenckie na zachodnim poziomie. Co prawda znajdujemy pod jednym dachem lub w jednym miejscu popularne sklepy, tak zwane "kotwice", jak H&M, Nike, Reserved, Troll, znane sieci ze sprzętem AGD, RTV, wszystkim kojarzące się restauracje i bary, wielkie supermarkety. Powstaje wtedy rynek oligopolistyczny, przez co w każdym wielkim centrum handlowym bez względu, jakie to będzie miasto, znajdziemy te same sklepy. Przynosi to pewne korzyści konsumentom, bowiem i tak najczęściej wydają oni pieniądze w tych popularnych sieciach, więc umieszcza się je w jednym budynku. Jednak sam sposób kupowania nie ewoluuje, staje się z czasem nudny i skostniały, nie zapewnia odpowiedniej rozrywki. Przypomina raczej chodzenie po ekskluzywnym bazarze pod krytym dachem, niż miejsce na wspólną zabawę z rodziną lub przyjaciółmi połączoną z zakupami, na które chciałoby się wracać.

Polskiemu konsumentowi, który już prawie niczym nie różni się od swojego zachodniego odpowiednika, brakuje tylko odpowiednich miejsc, gdzie mógłby wydawać pieniądze. Rynek nadal nie jest nasycony, a kolejne centra handlowe przypominają te, które już istnieją. Natomiast silnie rozwijające się kraje Azji już wybudowały u siebie ogromne "świątynie konsumpcji”, na terenie, których znajdują się stadniny koni, pola golfowe czy lunaparki. Dziś 7 z 10 największych centrów handlowych znajduje się w Chinach, Dubaju, Tajlandii czy na Filipinach. Co prawda w Polsce nie mamy co liczyć na tak gargantuicznie budowle, jednak wymagać możemy choć zapewnienia podobnej rozrywki klientom. U Polaków jeszcze na początku lat 90. wydatki na żywność stanowiły ponad połowę miesięcznego budżetu rodzinnego. Dziś jest to tylko 30 proc. A w bogatszych społeczeństwach procent ów jest jeszcze niższy. Konsumenci wymagają czegoś więcej, kolejnej generacji shopping mall, pozamiastowych oaz z innego świata, tematycznych centrów handlowych, a nie kolejnych szpetnych budowli, w których są te same sklepy, restauracje i kina, natomiast nic poza tym.

Wydaje się jednak, że na takie centra handlowe będziemy musieli jeszcze poczekać, gdyż banki przestraszone kryzysem i malejącą konsumpcją wstrzymują finansowe inwestycje. "Polska The Times. Gazeta Krakowska" pisze - "W tym roku zamiast planowanych 900 tys. mkw. powierzchni centrów handlowych powstanie najwyżej 700 tys.". Dodatkowo już budowane galerie nie będą takie, jak miały być w pierwotnym założeniu, bowiem na przykład w rzeszowskim Millenium Hall nie będzie sali widowiskowej na 4,5 tysiąca miejsc, w której miały się odbywać koncerty i widowiska teatralne. Nie rokuje to najlepiej w najbliższej perspektywie, ale powrót koniunktury w światowej gospodarce nieuchronnie spowoduje dalszą pogoń za globalnymi trendami w robieniu zakupów, jako formie spędzania wolnego czasu. Jesteśmy na to skazani.

Przeczytaj więcej w sekcji Domowe finanse.




Komentarze do artykułu
Re: Łodzka Manufaktura Autor: ~UPRośćmyTO   2009-04-15 14:29
W poprzednią niedzielę mijaliśmy w lesie produkt tej "kultury". Elegancka, wyper-FU-mowana laska szła z kubkiem z MacDonalda i z... chłopakiem. Kilkadziesiąt metrów dalej leżało wieczko z te (..)
Re: Łodzka Manufaktura Autor: ~been   2009-04-15 13:47
nie no super. Co tam jeszcze macie w tej miejskiej dżungli?. A tak na marginesie kiedy ostatnio byłeś na spacerze w lesie?
Łodzka Manufaktura Autor: ~tauro   2009-04-15 12:28
Centrum handlowe + multikino + muzeum + hotel 4**** + duży rynek z restauracjami, dyskoteką, kręgielnią, kasynem
Czy to jeszcze zakupy, czy to już rozrywka? Autor: ~passepartout   2009-04-15 10:18
A ja nie cierpię ich. Unikam jak ognia i chodzę wyjątkowo, kiedy nie da się uniknąć.
Czy to jeszcze zakupy, czy to już rozrywka? Autor: ~dywan   2009-04-15 09:55
Wykreowac potrzebe i zmusic do jej zaspokojenia. Tylko do tego dazy ten swiat. Earn -> Consume -> Die...
 Narzędzia Bankier.pl
  Porównywarka kont osobistych
  Zestawienie kart
  Oferta banków - lokaty
  Wszystko o podatku PIT

Rodzina na swoim

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: