Już w środę po zakończeniu sesji bardzo dobrymi wynikami za czwarty kwartał pochwalił się IBM, dzięki czemu w czwartek jego akcje zdrożały o 2,2%. Jednakże dzisiejsze raporty kwartalne nie wyglądały już tak dobrze: 2 mld straty Merrill Lynch nie było większym zaskoczeniem, lecz z pewnością nie poprawiło też nastrojów na Wall Street. Kurs tego jednego z największych biur maklerskich i zarazem banku inwestycyjnego mimo tego wzrósł o ponad 4%, ponieważ po rynku krążyły raporty analityków wieszczące jeszcze większe straty.
Powodów do obaw dostarczył za to konglomerat przemysłowy United Technologies, który zapowiedział ograniczenie wydatków inwestycyjnych z powodu gorszych perspektyw w gospodarce. Akcje spółki potaniały dzisiaj o 2,5%. Wynikami za ostatnie trzy miesiące rozczarował też koncern farmaceutyczny Pfizer, co obniżyło jego notowania o 3,3%.
Z kolei na Nasdaqu zaciążyły walory eBay, który przyznał, że zwalniająca gospodarka obniży przychody z aukcji internetowych. Akcje tej firmy potaniały o 3,5% i wraz z biotechnologicznym Gilead Sciences pociągnęły w dół cały Nasdaq. Jednakże już po sesji lepsze od oczekiwań analityków wyniki kwartalne zaprezentował Google Inc., co powinno jutro doprowadzić do odbicia notowań spółek internetowych.
Ostatecznie na czwartkowej sesji Nasdaq stracił 0,35%, kończąc dzień wynikiem 2.341,83 pkt. Dow Jones zyskał symboliczne 0,01%, osiągając wartość 12.620,49 pkt. Indeks S&P500 wzrósł o zaledwie 0,06%, dochodząc do poziomu 1.365,56 pkt. Wszystko to działo się na relatywnie niskich obrotach, które zarówno na NYSE jak i na Nasaqu były znacznie poniżej zeszłorocznej średniej.
„Nadal mamy mieszane wyniki ze spółek i mnóstwo nagłych zmian indeksów. Jednak w świetle wczorajszej zwyżki brak spadków dzień później należy uznać za pozytywny sygnał” – powiedział agencji Reutersa David Katz, główny zarządzający z Matrix Asset Advisors.
W czwartek podobnie jak wczoraj giełdowi inwestorzy nie przejęli się zbytnio informacjami napływającymi z gospodarki. A te również dzisiaj były nienajlepsze: po raz kolejny wzrosła liczba nowych bezrobotnych, a koniunktura w regionie Filadelfii pogarszała się w kwietniu przez piąty miesiąc z rzędu.
K.K.






























































