Sygnały płynące z banków centralnych USA i Japonii nadały ton dzisiejszym wydarzeniom na światowych rynkach. Kolor czerwony dominował dziś na wszystkich głównych parkietach. Powody do radości mają natomiast posiadacze metali szlachetnych.
Wczoraj najważniejszymi wydarzeniami dnia były wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej oraz publikacja komunikatu z posiedzenia FOMC. Dziś miejsce Fed zastąpił Bank Japonii, którego działania wpłynęły na zachowanie inwestorów z całego świata. Na tle innych rynków akcji warszawska giełda spisywała się relatywnie dobrze, choć WIG20 zakończył dzień pod kreską.
WIG20 na minusie
W Warszawie dzień od wzrostów rozpoczęły tylko 2 spośród 20 największych spółek notowanych na GPW – PGNiG (2,52%) i Eurocash (2,25%). Ostatecznie grono to poszerzyło się jeszcze o Pekao (1,23%), JSW (0,67%), TP SA (0,66%) i PKO BP (0,30%). Nie wystarczyło to jednak, żeby WIG20 mógł zakończyć dzień nad kreską. W efekcie główny warszawski indeks stracił dziś 0,53%.
Paliwa do wzrostów zabrakło także indeksom mWIG40 (-0,55%) i sWIG80 (-0,29%). WIG zniżkował dziś o 0,54% przy obrotach sięgających 985 mln zł.

W centrum uwagi były dziś spółki, które informowały o wypłatach dywidend. Jeszcze wczoraj akcjonariusze PGNiG zdecydowali o wypłacie przez spółkę dywidendy w wysokości 0,13 zł na akcję. Rynek pozytywnie zareagował na te doniesienia, przez co ceny walorów gazowego giganta sięgnęły najwyższych poziomów w historii.
W czasie trwania dzisiejszych notowań plany dywidendowe przedstawiły także PZU i KGHM. Walne zgromadzenie krajowego ubezpieczyciela postanowiło wypłacić 29,7 zł na akcję, natomiast posiadacze papierów miedziowego giganta otrzymają po 8 zł na walor. Mimo to inwestorzy zaangażowani w lubińską spółkę nie będą miło wspominać dzisiejszej sesji. Na skutek coraz tańszej miedzi (-2,6%) i gorszych od oczekiwań danych z chińskiej gospodarki, akcje miedziowego giganta potaniały dziś o 2,98% - gorzej radził sobie tylko PGE (-3,01%) Kernel (-3,63%).
Bank Japonii interweniuje, Nikkei traci
Zawracający z pięcioletnich szczytów Nikkei tracił dziś 7%. Po raz ostatni tak bolesny spadek wartości akcji inwestorzy obecni na japońskiej giełdzie odnotowali dwa lata temu, kiedy w Wyspy Japońskie uderzyło tsunami.
Chociaż światowe media finansowe przyczyn tak drastycznej przeceny upatrywały w gorszych od oczekiwań danych na temat indeksu PMI w chińskim przemyśle, bardziej zasadne wydaje się wytłumaczenie uwzględniające sytuację na rynku obligacji.
Po tym, jak rentowność japońskich obligacji dziesięcioletnich skoczyła do poziomu 1 proc. wobec 0,885 proc. obserwowanych jeszcze wczoraj, Bank Japonii zdecydował się dostarczyć rynkowi dodatkowej płynności w postaci 2 bilionów jenów (18 mld dolarów).
Zdaniem ekspertów, niepokój na rynku japońskich obligacji jest konsekwencją nieodpowiedzialnych działań podejmowanych przez BoJ, który pod tym względem wyprzedza wszystkie inne banki centralne. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że podczas wczorajszego przemówienia przed komisją senacką, szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke pochwalił politykę prowadzoną przez swojego odpowiednika Haruhiko Kurodę z Banku Japonii.
Europa i USA także w odwrocie
Fatalne nastroje w Azji przełożyły się na parkiety europejskie. Główne indeksy giełdowe Starego Kontynentu rozpoczęły dzień od ponad 2% spadków. Nastroju inwestorów nie poprawiły wciąż niezbyt dobre informacje płynące z europejskiej gospodarki – odczyty indeksów PMI były gorsze od kluczowego poziomu 50 pkt. Niewielkim pocieszeniem był nieznacznie lepszy od oczekiwań wynik niemieckich danych.
Pod koniec giełdowego dnia, główne europejskie indeksy wciąż pozostawały wyraźnie pod kreską. Niemiecki DAX tracił 2,43%, francuski CAC40 2,34%, włoski FTSE MIB 2,8%, hiszpański IBEX35 1,67%, a londyński FTSE 100 2,38%.
W podobnych nastrojach dzień zaczęli inwestorzy na Wall Street. Kolor czerwony towarzyszył dziś wszystkim trzem głównym indeksom. Odrabiając nieco straty z otwarcia, po ponad godzinie notowań SP500 nadal tracił 0,51%, NASDAQ Composite 0,29% a Dow Jones Industrial Average 0,22%. Najjaśniejszym punktem amerykańskich parkietów była spółka Hewlett Packard (13,33%). Pod wpływem wyraźnie gorszych niż przed rokiem, choć lepszych od oczekiwań rynku wyników kwartalnych, akcje komputerowego giganta drożały o ponad 13%.
Złoto i srebro odrabiają straty
W przeciwieństwie do inwestorów zaangażowanych w akcje, powodów do narzekań nie mają dziś posiadacze złota i srebra. Oba metale szlachetne odrabiały dziś ostatnie wyraźne straty – po 17:00 złoto wyceniano na 1380,33 (0,9%), a srebro na 22,34 dolarów za uncję (0,3%).
Tym samym żółty metal zrobił kolejny krok na drodze ku powrotowi powyżej 1400 dolarów za uncję. Nie licząc kwietniowego załamania (spadek do 1322 dolarów za uncję), po raz ostatni złoto było tak tanie jak obecnie w pierwszym kwartale 2011 r.
W przeciwieństwie do złota, srebro wyznaczyło tegoroczne minima nie podczas kwietniowego krachu, lecz przed kilkoma dniami – 19 maja na giełdach towarowych uncja srebra wyceniana była na 20,3 dolara. Był to najniższy poziom od września 2010 r. Dzięki ostatnim wzrostom, cena srebra wróciła obecnie powyżej 22,0 dolarów za uncję.
/mz






























































