Podczas gdy premier Donald Tusk, w dużej mierze na wyrost, chwali się, że Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej z dodatnią dynamiką PKB, kraje nadbałtyckie znajdują się na przeciwnym biegunie. Pisze o tym Jacek Maliszewski, główny ekonomista Alpha Financial Services. „W poprzednim tygodniu agencja Moody`s obniżyła rating dla Litwy do Baa1, dając do zrozumienia, że może szybko ponownie go obniżyć. (...) powoli do głosu dochodzą, stłumione wcześniejszymi programami pomocy zagranicznej, problemy wszystkich krajów bałtyckich”.
Uzależnienie od euro szkodzi
Maliszewski źródeł problemów wymienionych wcześniej państw doszukuje się na rynku walutowym. .„Kłopoty gospodarcze państw bałtyckich wynikają z ich sztywno powiązanych z EUR walut narodowych, które doprowadzają do zaniku konkurencyjności tych gospodarek na arenie międzynarodowej”.
Skalę problemów obrazują spadki Produktu Krajowego Brutto, które w krajach nadbałtyckich w ujęciu rocznym wynoszą nawet ponad 20%, jak w przypadku Litwy, gdzie w drugim kwartale wskaźnik ten wyniósł –20,4%. Perspektywy również nie są różowe. „Rozpoczyna się jesień, a kulminacja problemów dopiero przed nami, ponieważ wraz z pierwszymi zimnymi zimowymi dniami może pojawić się największa porcja niezadowolenia społecznego, prowadzącego do wydarzeń natury politycznogospodarczej, które mogą dyskontować rynki”, twierdzi Maliszewski.
Czy ogłoszą bankructwo?
Zasadniczo państwa bałtyckie mają dwa wyjścia: prosić o pomoc finansową organizacje międzynarodowe albo ogłosić bankructwo. „(...) ceną takiego posunięcia byłyby masowe bankructwa ludności zadłużonej po uszy w kredyty hipoteczne denominowane w walutach obcych oraz spadek państw bałtyckich do kategorii drugorzędnych partnerów w Unii Europejskiej”, uważa ekonomista AFS.
Nie są to dobre wiadomości dla Polski. Mimo tego, że dynamika PKB naszego kraju nadal jest większa od zera, tracić może złoty. Wszak Litwa to nasz sąsiad i podobnie jak my, rynek wschodzący. Wyprzedaż lita wiąże się z wyprzedażą złotego. Także kurs głównej pary walutowej EUR/USD zanotowałby spadek, gdyż podważona zostałaby pozycja EBC, który zobowiązał się wspierać kraje nadbałtyckie. Nie pozostaje nam zatem nic innego poza uważnym śledzeniem informacji napływających z Litwy, Łotwy i Estonii.
Tomasz Woźniak
































































