REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czarne chmury zbierają się nad Bałtykiem

2009-10-08 14:02
publikacja
2009-10-08 14:02
Dodaj Bankier.pl w Google
Jeszcze nie tak dawno temu Polska z zazdrością spoglądała na gospodarki państw nadbałtyckich. Ekonomiści zastanawiali się, skąd kraje te czerpią potencjał do tak wysokich wzrostów Produktu Krajowego Brutto. Tak było jednak w zeszłym roku. Teraz wszyscy oddychają z ulgą na myśl o tym, że nasz kraj mógł podzielić los Litwy, Łotwy i Estonii.

Podczas gdy premier Donald Tusk, w dużej mierze na wyrost, chwali się, że Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej z dodatnią dynamiką PKB, kraje nadbałtyckie znajdują się na przeciwnym biegunie. Pisze o tym Jacek Maliszewski, główny ekonomista Alpha Financial Services. „W poprzednim tygodniu agencja Moody`s obniżyła rating dla Litwy do Baa1, dając do zrozumienia, że może szybko ponownie go obniżyć. (...) powoli do głosu dochodzą, stłumione wcześniejszymi programami pomocy zagranicznej, problemy wszystkich krajów bałtyckich”.

Uzależnienie od euro szkodzi

Maliszewski źródeł problemów wymienionych wcześniej państw doszukuje się na rynku walutowym. .„Kłopoty gospodarcze państw bałtyckich wynikają z ich sztywno powiązanych z EUR walut narodowych, które doprowadzają do zaniku konkurencyjności tych gospodarek na arenie międzynarodowej”.

Skalę problemów obrazują spadki Produktu Krajowego Brutto, które w krajach nadbałtyckich w ujęciu rocznym wynoszą nawet ponad 20%, jak w przypadku Litwy, gdzie w drugim kwartale wskaźnik ten wyniósł –20,4%. Perspektywy również nie są różowe. „Rozpoczyna się jesień, a kulminacja problemów dopiero przed nami, ponieważ wraz z pierwszymi zimnymi zimowymi dniami może pojawić się największa porcja niezadowolenia społecznego, prowadzącego do wydarzeń natury politycznogospodarczej, które mogą dyskontować rynki”, twierdzi Maliszewski.

Czy ogłoszą bankructwo?

Zasadniczo państwa bałtyckie mają dwa wyjścia: prosić o pomoc finansową organizacje międzynarodowe albo ogłosić bankructwo. „(...) ceną takiego posunięcia byłyby masowe bankructwa ludności zadłużonej po uszy w kredyty hipoteczne denominowane w walutach obcych oraz spadek państw bałtyckich do kategorii drugorzędnych partnerów w Unii Europejskiej”, uważa ekonomista AFS.

Nie są to dobre wiadomości dla Polski. Mimo tego, że dynamika PKB naszego kraju nadal jest większa od zera, tracić może złoty. Wszak Litwa to nasz sąsiad i podobnie jak my, rynek wschodzący. Wyprzedaż lita wiąże się z wyprzedażą złotego. Także kurs głównej pary walutowej EUR/USD zanotowałby spadek, gdyż podważona zostałaby pozycja EBC, który zobowiązał się wspierać kraje nadbałtyckie. Nie pozostaje nam zatem nic innego poza uważnym śledzeniem informacji napływających z Litwy, Łotwy i Estonii.

Tomasz Woźniak
Źródło:
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~henieck
to nie powiązanie z euro tylko wcześniejsza potworna ekspansja kredytu doprowadziła do problemu - tak jak na całym swiecie z resztą. Natomiast bez powiązania z euro mogliby teraz łatwiej przezwyciężać problem.
~kafar18
nie zrozumiałeś, kraje nadbałtycjie nie przyjęły waluty euro, tylko mają na sztywno powiązany kurs narodowej waluty z euro
~kaszebe
zdaje sie w ramach systemu ERM2, ktorego bezposrednio sluzy przyjeciu Euro, czyz nie?

~ziutek
kolega szym stosuje toporna metode dyskredytacji oponeta ,brak mu argumentow to zasmieca forum chamstwem
~Szym
Nie potrzebuje dyskredytować ani jego ani ciebie.
~1945
My to przerabialiśmy w 1981 roku, podwyżki ponad wydaność pracy, puste półki i potem stan wojenny. Kraje baltyckie dawały podwyżki po kilkanaśćie procent. Żadna gospodarka tego nie wytrzyma. U nas wóczas dostała służba zdrowia a w porę padł PIS.
~anty-euro
dla przeciętnego studencika II roku akademii ekonomicznej jest jasne że związanie z euro walut nadbałtyckich to droga do zguby. rozbuchano niespłacalne inwestycje na kredyt, dołączyła dzika spekulacja i pompowanie sterydami "tygrysów". a dług pęczniał pęczniał, inflacja coraz wyższa. w takim Tallinie stolicy Estonii (miastko dla przeciętnego studencika II roku akademii ekonomicznej jest jasne że związanie z euro walut nadbałtyckich to droga do zguby. rozbuchano niespłacalne inwestycje na kredyt, dołączyła dzika spekulacja i pompowanie sterydami "tygrysów". a dług pęczniał pęczniał, inflacja coraz wyższa. w takim Tallinie stolicy Estonii (miastko wielkości Lublina) ceny mieszkan doszły do 4000 euro za metr, piwo na rynku 15 zł no czy to nie chore??? tylko że polskie bawoły z PO są na usługach zachodu i próbuje się nas wrzucić w niewydolny socjalistyczny nowotwór zwany unią walutową który jest dyktatem żabolsko-szwabskim ze szkodą dla wszystkich pozostałych. euro to zguba suwerenności, drożyzna i poddaństwo. zastanów sie Narodzie zanim pozwolisz na własną zagładę łapskami hazardowych sprzedawczyków dla których ważne są własne walizki (miejsce na łapówy za wielkie przehandlowanie Polski) a nie przyszłość suwerennego kraju. MAYDAY!! STOP ZDRAJCOM!
~kaszebe odpowiada ~Szym
a Ty juz byles, skoro pytasz?
~ppp
heh. .......a berecik moherkowy na niedziele do kosciola juz wyprasowany? ..nie?....no to czemu te socjalistyczne bezdury wypisujesz?....

Powiązane: Litwa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki