We wtorek najważniejsze giełdowe indeksy na świecie poszły w górę po 5% lub nawet 7%. Zwyżkujące kontrakty terminowe na indeks S&P 500 dają nadzieję na kontynuację odbicia na rynkach akcji. To z kolei oznacza wzrost apetytu na ryzyko, co sygnalizuje też rynek walutowy: w górę idzie kurs EUR/USD, a notowania pary dolar-jen skierowały się w dół.
Wobec tego maleje popyt na bezpieczne inwestycje. W efekcie rosną rentowności obligacji skarbowych i maleją ceny metali szlachetnych.
Ale wielu inwestorów pomimo zapewnień amerykańskich władz wciąż obawia się o stabilność systemu finansowego. A najlepszą i najbezpieczniejszą alternatywą dla bankowego depozytu (zwłaszcza przy zerowych stopach procentowych) jest złoto. Dlatego też inwestorzy nie wycofują gotówki z funduszy inwestujących w fizyczne złoto. Stan posiadania SPDR Gold Trust pozostaje blisko rekordu z lutego, a ETF Securities donosi o silnym popycie na złoto ze strony amerykańskich inwestorów.
Po rynku krążą też pogłoski, że niektórzy inwestorzy z USA obawiają się powtórki z roku 1933. Wówczas prezydent Franklin D. Roosevelt nakazał konfiskatę wszystkich złotych sztab i monet będących w posiadaniu banków i osób fizycznych. Posiadanie złota monetarnego w USA stało się nielegalne, a za znacjonalizowany metal państwo wypłaciło odszkodowanie w szybko tracących na wartości dolarach.
Tymczasem o godzinie 13:30 za uncję złota płacono 895,13$, czyli niewiele mniej niż na wtorkowym zamknięciu notowań. Od szczytu z 20. lutego cena złotego kruszcu spadła o 11%.
K.K.





























































